Siwy Dym

Siwy Dym

Siwy Dym   Obecnie obowiązująca ordynacja w wyborach do sejmu z jej listami...

Czołem, Panie Kapitanie!

Czołem, Panie Kapitanie!

CZOŁEM PANIE KAPITANIE 25 maja 2017 roku był dniem w którym kolejny raz zakończyło się...

IDOL ANALFABETÓW

IDOL ANALFABETÓW

Paweł Tanajno – przedsiębiorca i polityk (PO, Ruch Palikota, DB) bez żenady napisał na...

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę Cmentarz to być może najlepsze miejsce do...

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA     Media żerują na naszej frustracji i strachu, na żądaniu...

A mógł powiedzieć:

A mógł powiedzieć:"Kryśka - znajdź se chłopa!"

Ulubionym zawołaniem posłanki Pawłowicz jest: „Zamknij mordę!”, kierowane do bliźnich,...

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Musiał minąć ponad tydzień, żebym nabrał dystansu do wydarzeń przed Pałacem...

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Unia Europejska powinna wywalić Polskę na zbitą mordę, nie bawić się w procedury,...

Przeciw bolszewizacji prawa

Przeciw bolszewizacji prawa

Dzień 16 lipca zapewne przejdzie do historii najnowszej państwa polskiego, ponieważ – w...

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA? Jak to możliwe, że system wyborczy tak prosty i jasny jak ordynacja...

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Antoniego Macierewicza uważałem do wczoraj za wariata, idealnie wpisującego się do...

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie Ale pomimo...

wielkanoc 2017

wielkanoc 2017

{jcomments on}

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM? Protesty grup zawodowych...

Ręce precz od samorządów!

Ręce precz od samorządów!

  Ręce precz od samorządów! Rola samorządów w państwie zależy od całościowej jego...

rżnięcie

rżnięcie

  Krzysztof {jcomments on}

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

Już wiadomo, że za chwilę PiS będzie fetował swoją klęskę jako zwycięstwo, tym...

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach   „Wolność jest wielkim darem. Nie...

PiS czyli: Poniżać i Szmacić  (cz.I)

PiS czyli: Poniżać i Szmacić (cz.I)

Na Facebooku opublikowałem komentarz dotyczący, cierpiącej na bezjajowość opozycji...

EDUKACJA MARIONETEK

EDUKACJA MARIONETEK

            EDUKACJA MARIONETEK   Społeczeństwa istnieją dzięki posłuszeństwu: wobec...

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

Najpierw, jak jakiś najgorszy lewak, oburzałem się, na to, że minister Szyszko...

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI   Największym problemem nauczycieli i...

władza

władza

     Krzysztof    {jcomments on}

cywilizacyjne dylematy Europy

cywilizacyjne dylematy Europy

Głośnym ostatnio stał się wywiad Jarosława Kaczyńskiego udzielony niemieckiemu...

mimozy

mimozy

{jcomments on}Krztsztof

za oknem - bieżący analizator polityczny

Przemyśl i „kij na banderowski ryj”

Ocena użytkowników:  / 11
SłabyŚwietny 
Znajdzie się kij na banderowski ryj” - skandowali Polacy, „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi!” odkrzykiwali Ukraińcy, „Ukraina ponad wszystko!”, a ich orkiestra odegrała banderowski hymn. Kilku polskich kontr-manifestantów nie wytrzymało i z Ukraińca, który kroczył w koszulce o banderowskich barwach, obstąpiło go i zdarło ją z niego.  Demonstracja miała charakter anty-banderowski, ale w świat poszedł przekaz, że to atak na Ukraińców. Nieprawda.

Co roku, od początku lat 90. odbywa się w Przemyślu procesja organizowana przez mniejszość ukraińską, która czci w ten sposób dzień ukraińskiej pamięci narodowej.. Jednak z roku na rok, coraz śmielej uczestnicy manifestacji eksponują wątek banderowski składając hołdy zbrodniarzom z OUN-UPA.

Polskie media, dość oględnie pisały o tym wydarzeniu, a niektóre przedstawiały protestujących, jako agresywnych kiboli.

Nie byłem świadkiem tych wydarzeń, mogę jedynie polegać na skąpych informacjach, które pojawiły się w mediach. Pisano o “przepychankach”, bądź “szarpaninie”, oraz krótkim filmie z zajścia, nakręconym przez reportera portalu “Nowiny24”, na którym to filmie bardziej słychać niż widać -bo ta część relacji jest “wypikselowana” - że do szarpaniny rzeczywiście doszło i w jej wyniku, z jednego z uczestników pochodu, kontr-manifestanci zdarli koszulkę w banderowskich barwach (czerwono-czarne). Wznosili okrzyki m.in.: „Przemyśl zawsze Polski”, „Wołyń pamiętamy”, „Banderowcy i ich zwolennicy precz z Polski” i bardziej dosadne: „Znajdzie się kij na banderowski ryj.

Ukraińcy odpowiadali: „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”, orkiestra zagrała hymn UPA, uczestnicy procesji skandowali „Ukraina ponad wszystko” oraz upowskie pozdrowienie: „Sława Ukrainie – bohaterom sława!”

Jestem przeciwnikiem przemocy, a do narodowców mam stosunek mocno ambiwalentny – z jednej strony bowiem utrwalają naszą tożsamość, ale z drugiej kipią agresją i są nietolerancyjni w stosunku do innych poglądów. Ale czy można być tolerancyjnym w sytuacji, gdy w mieście, gdzie ciągle jeszcze żyją rodziny ofiar banderowskich zbrodni, odbywają się imprezy sławiące ich sprawców? Gdy zachowanie biorących udział w procesji ma znamiona jawnej prowokacji? Sądzę, do owego incydentu nie doszłoby, gdyby nie hasła wykrzykiwane przez uczestników pochodu.

Mieszkałem w Przemyślu na tyle długo, by mieć cokolwiek do powiedzenia na temat polsko-ukraińskich relacji, relacjonowałem sprawy związane z konfliktami polsko-ukraińskimi dla „Gazety Wyborczej”, radiowej „Trojki” oraz Euronews, The New York Times, ZDF – chodziło o konflikt związany z kościołem oo karmelitów, a później o festiwal kultury ukraińskiej oraz o kopułę na wspomnianym kościele.

Karmel, kopuła, festiwal

Tłem pierwszego konfliktu było przyznanie przez papieża Jana Pawła II polskiego kościoła oo karmelitów, pw. św. Teresy, miejscowym grekokatolikom, czyli de facto Ukraińcom, ponieważ znakomita większość tej mniejszości narodowej, to wierni Cerkwi Biznatyjsko-Ukraińskiej dawniej zwanej Kościołem grecko-katolickim, lub unickim. Ukraińska społeczność rościła sobie prawo do tego kościoła, ponieważ zaborca austriacki kasując zakon oo. karmelitów bosych w Przemyślu, przeznaczył ich kościół właśnie miejscowym grekokatolikom na świątynię, a oni adaptując ją do swoich potrzeb zniszczyli wewnętrzny i zewnętrzny wystrój usuwając barokową sygnaturkę i wstawiając drewnianą kopułę, postawili wolno stojącą dzwonnicę charakterystyczną dla obiektów sakralnych obrządku wschodniego. Ofiarą zmian stał się również ołtarz główny z czarnego marmuru, łacińskie napisy, barokowe freski, oraz tablica fundacyjna i herb fundatora Marcina z Siecina Krasickiego.
Jako grekokatolicki obiekt kultu świątynia ta przetrwała do 1946, czyli do roku, w którym komunistyczne władze aresztowały większość ukraińskich duchownych. Kościół grecko-katolicki praktycznie zszedł do podziemia, a karmelici bosi, niemal po stu latach, wrócili.

W 1991 roku papież Jan Paweł II postanowił przyznać grekokatolikom tę świątynię na tymczasową katedrę – mieli ją oddać dawnym właścicielom po tym, jak wybudują nową, na co dostali 10 lat. Parafianie zaprotestowali, a przyłączyło się do nich wielu mieszkańców Przemyśla. Powstał Komitet Obrony Polskiego Kościoła OO. Karmelitów. Jego siedmiu członków zamknęło się w kościele wraz zakonnikami, zaspawali drzwi uniemożliwiając przejęcie kościoła i obiektów klasztornych.
Abp. Ignacy Tokarczuk, późniejszy metropolita przemyski ekskomunikował obrońców a sam kościół obłożył interdyktem, co oznaczało zakaz odprawiania w nim mszy, nabożeństw oraz innych posług kapłańskich, natomiast papież przekazał grekokatolikom inny przemyski kościół – garnizonowy pw. Serca Jezusowego, „we wieczyste użytkowanie”. Jeszcze później był konflikt o kopułę – część miejscowych Polaków żądała jej usunięcie i przywrócenia pierwotnego wyglądu, co – w rezultacie - się udało. Nie udało się natomiast "zainstalować" w Przemyślu corocznego Festiwalu Kultury Ukraińskiej – zdaniem przeciwników tej imprezy – był to „kolejny krok do ukrainizacji Przemyśla”. Na nic się zdały mediacje, w których uczestniczył Jacek Kuroń, a nawet sam ówczesny minister spraw zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz. Władze miasta nie zgodziły się, a oficjalnym powodem były obawy, że nie zdołają zapewnić uczestnikom bezpieczeństwa.

Ja akurat należałem do zwolenników tego festiwalu, bo fakt, że odbywałby się w Przemyślu byłby dowodem na to, że Przemyśl nie jest „stolicą polskiej ksenofobii”, jak twierdziła większość mediów, lecz miastem tolerancyjnym, że nawiązuje do dawnych tradycji, dawnych czasów, kiedy to zgodnie żyli ze sobą Polacy, Ukraińcy i inne mniejszości narodowe czy wyznaniowe. Kolejnym powodem byłaby możliwość zapoznania się z bogactwem kulturowym narodu ukraińskiego i to nie tylko kultury ludowej, lecz również tej tzw. wyższej – literatury, muzyki, sztuk pięknych.

Nieraz miałem okazję brać udział w imprezach organizowanych przez przemyskich Ukraińców i zaręczam, że nie byłem tam jedynym Polakiem, lecz jednym z wielu.

Za pomaganie Polakom-śmierć

Wśród Ukraińców miałem wielu przyjaciół, a niektórzy bardzo mi pomogli, gdy zdarzało mi się wchodzić w ostre, życiowe zakręty. Wielu z nich odwróciło się ode mnie, gdy zacząłem publikować anty-banderowskie teksty. Uznali je za anty-ukraińskie, a przecież jestem ostatnią osobą, która mogłaby mieć takie nastawienie – co prawda z mojej najbliższej rodziny sześć osób zginęło z rąk UPA, ale moja babcia, matka i ciotka przeżyły dzięki Ukraińcom, którzy je ostrzegli przed zbliżającą się rzezią. Skończyło się to dla tej ukraińskiej rodziny tragicznie – dopiero w latach 80. dowiedzieliśmy się, że zginęli z rąk upowskiej bezpieki, za to, że ostrzegali Polaków- zabito całą rodzinę, łącznie z dziećmi.

Pamiętając o banderowskich zbrodniach musimy także pamiętać o tym, że- o ile dobrze pamiętam - 30 tysięcy Ukraińców oddało życie ratując Polaków i szkoda, że żaden z polskich rządów nie zainteresował się propozycją organizacji kresowian, postulującej ustanowienie odznaczenia dla tych, którzy ratując naszych rodaków zapłacili, najwyższą z możliwych, cenę, i- choćby skromnej nagrody materialnej, którzy przeżyli, bądź najbliższych członków ich rodzin.

W wyżej przytoczonej liczbie są również i ci, którzy ginęli, bo nie akceptowali banderowskiej ideologii, nie chcieli wstępować w szeregi UPA, bądź z niej dezerterowali. Trzeba nam wiedzieć również i to, że nieprawdą jest jakoby większość Ukraińców akceptowała mordowanie swoich polskich sąsiadów – to, że nie sprzeciwiali się temu powszechnie, wynikało raczej z faktu, iż ukraińska społeczność była sterroryzowana przez UPA i demonstrowanie niechęci do banderowskiej ideologii było bezwzględnie karane śmiercią. Musimy również pamiętać, że rekrutacja do UPA była przymusowa i nie tylko fanatycy tam trafiali, z drugiej jednak strony trzeba przyznać, że upowscy politrucy bardzo skutecznie potrafili wpoić nienawiść do Polaków i większość z wcielonych do UPA uznawała z czasem, że stosowanie zbrodniczych praktyk, to środki, które uświęca cel, a celem tym była „samostijna Ukraina”, Ukraina czysta etnicznie, bez Polaków, Żydów i innych narodowości.

Baśnie i mity o rycerzach z UPA

Niebawem minie 71 lat od rzezi wołyńskiej, podczas której wybito 120 tysięcy Polaków, w tym dzieci, kobiet i starców. Społeczność ukraińska w Polsce, jest szczelnie zaimpregnowana na przyjęcie tego faktu do wiadomości, większość, bo myślę,że jednak nie wszyscy, są przekonani, że to wroga propaganda. Wierzą, lub chcą wierzyć w bajki, że mordów na Polakach dokonywał sowiecki NKWD, że to jego funkcjonariusze przebrani za upowców, bądź inne kłamstwa, choć znacznie rzadziej, iż były to masy ukraińskiego chłopstwa, które spontanicznie zareagowało, na gnębienie go przez Polaków, którzy współpracowali z hitlerowskim okupantem jako urzędnicy, czy policjanci.

Mit „łycarów” (rycerzy) z UPA, romantycznych bohaterów, walczących jednocześnie z trzema wrogami, szlachetnych bojowników nie tykających cywilów, jednoczył i cementował ukraińską mniejszość w Polsce i nie tylko w Polsce. Sprzyjało temu poczucie krzywdy powstałe w wyniku akcji „Wisła”, jak również odium, które spadło na Ukraińców z powodu z zbrodni dokonanych przez UPA – wszystkich wrzucono do jednego wora wpędzając tę mniejszość w samoizolację.

To poczucie krzywdy, ostracyzm ze strony Polaków, sprawiły, że wspomniane mity o szlachetnych rycerzach społeczność ukraińska przyjęła za -niepodlegającą dyskusji -prawdę. Fakty zostały wyparte ze zbiorowej świadomości, a ich miejsce zajęły mity.

Winy nasze, winy wasze

Jednak musimy sobie jasno powiedzieć, że przedwojenna Polska nie była dobra dla Ukraińców, że mieli prawo czuć się obywatelami drugiej kategorii, palono im cerkwie, próbowano polonizować. Z drugiej jednak strony wielu Ukraińców studiowało w ówczesnej Polsce na wyższych uczelniach, zdobywało stopnie w szkołach podoficerskich i oficerskich i -już w polskiej armii awansowało,wśród nich znajdowali się również późniejsi działacze Organizacji Nacjonalistów.

Nie twierdzę, że Ukraińcy nie mieli prawa do tego, by stworzyć swoje państwo, bo owszem, mieli, skoro w polskim państwie nie czuli się u siebie. Ale nie takimi metodami, nie poprzez ludobójstwo! Bo, co, by nie powiedzieć, to ani w II Rzeczypospolitej, ani nawet za rządów komunistycznych, nawet nie rozważano eksterminacji narodu ukraińskiego.

Były też po stronie polskiej czyny haniebne – nie jest znana dokładnie liczba ukraińskich cywilów zamordowanych przez oddziały akowskie i poakowskie, szacuje się, że około 2000 osób, może nieco więcej. Ktoś może się ze mną nie zgodzić, uzasadniać, że to był odwet, ja jednak uważam, że mordowanie bezbronnych ludzi, bez sądu, to czyn haniebny zasługujący na potępienie, bez względu na to, kto go dokonał.

Wołyń czyli „smutny epizod”

Dziś na Ukrainie rządzą ludzie, którzy są wyznawcami ideologii banderowskiej. Chwast faszyzmu, nacjonalizmu, porasta ten kraj coraz bujniej. Pomniki Bandery, Szuchewycza i innych banderowskich zbrodniarzy wyrastają na Ukrainie jak grzyby po deszczu. Nowa władza ogłasza ich oficjalnie bohaterami narodowymi Ukrainy, w szkołach dzieci uczą się historii w wersji banderowskiej, o Wołyniu wspomina się enigmatycznie, jako o konflikcie polsko-ukraińskim, do Watykanu płyną wnioski o beatyfikację duchownych kolaborujących z hitlerowcami, wszelkie rocznice urodzin, bądź śmierci upowskich katów gromadzą dziesiątki tysięcy demonstrantów.

Wielu polskich publicystów lekceważy te wydarzenia - rzezie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej nazywają eufemistycznie „wydarzeniami”, „bolesnymi epizodami we wspólnej historii obu narodów”, „wojną domową”, podobnie postępują politycy. Jedni świadomie, inni nieświadomie. Jedni znają prawdę, inni kupują banderowską propagandę. Bagatelizują, to, co dzieje się na Ukrainie, szczególniej zachodniej. W latach 90. twierdzili, że nie ma się czego obawiać, bo na nacjonalistów głosowało nie więcej niż jeden procent wyborców. Gdy było już cztery razy więcej, też nie widzieli problemu. Po ostatnich wyborach na Ukrainie (2014) tryumfalnie ogłaszali, że nacjonaliści zdobyli niespełna dwa procenty -Prawy Sektor – 1,80 proc. Ale przecież nie tylko ta partia popierała „wartości banderowskie”, oprócz niej znalazło się tam 10 innych partii, które w mniejszym lub większym stopniu owe „wartości” popierają. To dzięki nim banderowscy zbrodniarze uzyskali status bohaterów narodowych i gdyby zliczyć głosy oddane na nie, to wychodzi 80 proc. z okładem!

W 1995 roku w Srebrenicy, w byłej Jugosławii Serbowie dokonali egzekucji na 8.783 tysiącach bośniackich muzułmanów, mężczyzn w wieku od 15 do 66 lat. Zbrodnia ta, została przez cały cywilizowany świat, instytucje międzynarodowe, uznana za ludobójstwo. Czy można,więc nie zapytać dlaczego kilkanaście razy więcej ofiar,w tym dzieci, kobiet, starców mordowanych w bestialski w sposób, to nie ludobójstwo, lecz „smutny epizod”?

Przemyśl - „zachodni bastion Ukrainy”

Coraz częściej mowa o „etnicznie ukraińskich ziemiach”, leżących obecnie na terenie polski, o Przemyślu, jako „zachodnim bastionie Ukrainy”. Od prawie 20 lat, co roku,w czerwcu, na cmentarzu Strzelców Siczowych odbywa się msza święta poprzedzona procesją, uczestniczy w niej zazwyczaj kilkuset Ukraińców z Przemyśla i niewielkiej grupy przyjezdnych z innych rejonów Polski, oraz z Ukrainy, od jakiegoś czasu spoczywają na tym cmentarzu rownież śzczątki kilku upowców, którzy brali udział w ataku na Birczę, zabili ich żołnierze WP po uprzednim schwytaniu. Ciała banderowców ekshumowano i przewieziono na pikulicki cmentarz Strzelców Siczowych i tam, uroczyście pochowano. Początkowo zamierzano pochować ich na birczańskim cmentarzu, ale nie zgodziła się na to miejscowa ludność obawiająca się, że miejsce stanie się to miejscem bandrowskiego kultu i pielgrzymek.
Do ubiegłej niedzieli, przemyscy Polacy nie czynili żadnych przeszkód, nie sprzeciwiali się tej uroczystości, choć na czele procesji zawsze szła osoba z flagę o barwach banderowskich. Problem pojawił się w ubiegłym roku, kiedy to przemawiający oficjele wezwali do uczczenia „bohaterów UPA”. Gdyby ograniczyli się do oddania czci Strzelcom Siczowym, którzy później pod dowództwem Semena Petlury wspierali Polaków w walce z bolszewikami, nawet gdyby powiedzieli, że Piłsudski zdradził Ukraińców, co jest zresztą prawdą, afery by nie było, ale hołdy dla UPA, na ziemi, która spłynęła polską krwią?

{youtube}GeEW77je09o{/youtube}

Pikulice, obecnie dzielnica Przemyśla, zostały zaatakowane 15 października 1945 roku, przez oddział UPA dowodzony przez „Łastiwkę” (Hryhorij Jankiwskij). Palono zabudowania, a cywilów, którzy nie zdążyli uciec – wystrzelano. Nazywanie bohaterami ludzi mordujących cywilów, do tego na ich ziemi, na której żyli od kilkuset lat, jest co najmniej niestosowne, jeśli nie bezczelne.

Ukraińcy mieszkający w Polsce, zwani wcześniej Rusinami są u siebie, nie tylko dlatego,że mają polskie obywatelstwo, lecz również z tego powodu, że żyli na tych terenach od niepamiętnych czasów. Prawdą jest również to, że stanowili większość -w miastach przeważali Polacy, ale na wsi – Rusini. Nikt przytomny na umyśle tego nie kwestionuje, z drugiej jednak strony honorowanie zbrodniarzy winnych ludobójstwa jest nadużyciem praw, ze od dobrych obyczajach nie wspomnę.

Co by było gdyby...

Wyobraźmy sobie teraz, że, mieszkający na Ukrainie, Polacy organizują tam manifestację ku czci Orląt Lwowskich, że maszerują przez całe miasto do ich kwater na Łyczakowie, że polscy oficjele sławią ich czyny, wychwalają za odzyskanie polskiego Lwowa. Nie trzeba chyba przypominać, że ani Orlęta, ani wojsko polskie odbijające Lwów z rąk Ukraińców nie mordowały ludności cywilnej, a jednak – niechby ktoś spróbował zorganizować taki pochód przez Lwów, z polskimi flagami, z patriotycznymi pieśniami na ustach. A co by się stało, gdyby Polacy w podobny sposób uczcili pamięć akowców np. na cmentarzu w Bindudze? Strach pomyśleć!

Protest -tak, przemoc - nie

To dobrze, że do polskiej młodzieży coraz częściej dociera prawda o zbrodniach UPA, to dobrze, że demonstruje ona przeciwko gloryfikowaniu banderowskich zbrodniarzy, ale źle się stało, że w Przemyślu doszło do aktu przemocy. To było niepotrzebne. Jeśli uważamy się za ludzi cywilizowanych, nie wolno nam w ten sposób demonstrować swojej dezaprobaty, nawet wówczas jeśli mamy do czynienia z ewidentną prowokacją. Wystarczą okrzyki, transparenty.

Incydent w Przemyślu, większość mediów opisywała, jako demonstrację anty-ukraińską, „próbą zablokowania procesji grekokatolików”. Tymczasem w tej manifestacji nie padło, choćby jedno anty-ukraińskie hasło, napisy na transparentach również nie miały takiego charakteru, ale o tym media już nie wspomniały – w świat poszedł przekaz o anty-ukraińskich zamieszkach w Przemyślu.

Bardzo mnie dziwi nieodpowiedzialne zachowanie ukraińskich duchownych, którzy przecież doskonale wiedzą, jaki jest stosunek Polaków, szczególnie tych w Przemyślu do banderowskiej symboliki, do banderowskiej ideologii. Czy naprawdę nie można było zadbać o to, by – zgodnie z deklaracjami- była to uroczystość czysto religijna? Czy naprawdę te banderowskie barwy, sławienie upowców, mają coś wspólnego z chrześcijaństwem, czy nie mogło się też obyć bez „aktów strzelistych”, ku czci bandziorów, które wznosili zaproszeni na uroczystość oficjele? Czy tak trudno było przewidzieć, z jakimi konsekwencjami może się to spotkać?

Za takie incydenty odpowiedzialni są też polscy politycy, a – przynajmniej - ich znakomita większość. Od prawa do lewa. Mieli ćwierć wieku na uregulowanie stosunków polsko-ukraińskich, tylko, że - już na samym początku- przyjęli banderowski punkt widzenia i, to, co niewygodne, drażliwe dla Ukraińców, zamietli pod dywan. Jeśli sprawa banderowskich zbrodni nie zostanie postawiona w sposób właściwy, problemem tym zajmie się ulica, a wtedy może być różnie.

Jest obecnie w Polsce, jeden polityk, jedna partia w polskim parlamencie, to Paweł Kukiz i jego ruch -twardo, konsekwentnie i głośno domagają się rozliczenia banderowców z ich zbrodni, jak również uznania jej za ludobójstwo, żądają również by Sejm uchwalił dzień 11 lipca, dniem pamięci ludobójstwa polskiej ludności na kresach. PiS zrobił wszystko, by do tego nie doszło.

W niedawnej rozmowie z Moniką Olejnik, Paweł Kukiz wytknął PiS, że w podczas kampanii wyborczej obiecywało politykę narodową, odkłamywanie historii, po czym, to, co naprawdę wymagało odkłamania, a nawet wyeksponowania, zamiotło pod dywan.

Ukraińcom w Polsce nie dzieje się krzywda i nawet przemyski incydent, tego faktu nie zmienia, Ukraińcy mają swoje media, niektóre nawet dotowane, czy wręcz utrzymywane przez państwo polskie, nieruchomości zagarnięte w czasach PRL, są zwracane, ukraińskie dzieci i młodzież mogą się uczyć w szkołach i liceach, po ukraińsku, mogą swobodnie głosić, pisać i wydawać swoją historię, niekoniecznie zgodną z rzeczywistą wersją, nikt ich nie szykanuje, nie napada, za to, że są Ukraińcami, Polska zabiega w Komisji Europejskiej o zniesienie wiz dla obywateli Ukrainy, my jesteśmy wdzięczni, że do nas przyjeżdżają i ciężko pracując dokładają się do naszego budżetu, rośnie liczba mieszanych małżeństw. Nie dzieje się źle.

Niedawno dwaj byli prezydenci Ukrainy, oraz Nadia Sawczenko, zwrócili się do Polaków z apelem pod hasłem „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Apel ten pełen eufemizmów, nie nazywający rzeczy po imieniu, sugeruje istnienie równowagi, symetrii po obu stronach na zasadzie „wyście zrobili źle nam, my wam, jesteśmy kwita, a teraz kochajmy się”.

Otóż nie, nie jesteśmy kwita, bo jeśli decydujecie się na, to, budować swoje państwo na tradycji banderowskiej, to oznacza, że ową tradycję akceptujecie w całości, czyli również jej elementy dotyczące czystej etnicznie Ukrainy, związane z eksterminacją „obcych” czyli też i Polaków. Tu nie ma symetrii. Płaszczyzną do pojednania może być tylko odcięcie się Ukrainy od ideologii banderowskiej i ujawnienie jej społeczeństwu zatajanych, haniebnych kart historii. Ów apel świadczy o tym, że takiej woli w dalszym ciągu nie ma, a dodatkowo świadczy o tym fakt, że obecny prezydent Ukrainy, nawet do tak ogólnikowego apelu w ogóle się nie odniósł.

Janusz Młynarski

Komentarze   

 
Janusz Mlynarski
0 #2 Janusz Mlynarski 2016-07-14 21:33
Dzi ęki Elek, człowiek cale życie się uczy. A przypomniało mi się jeszcze, że rząd RP płacił emeryturę wdowie po Petlurze.
Pozdr.
Cytować
 
 
Elek
+5 #1 Elek 2016-07-09 16:23
Janusz, bardzo dobrze to opisałe choć nie ma Cię tu już ładnych naście lat.
Jadno zastrzeżenie. Piłsudski NIE ZDRADZIŁ Petlury! Zgdodnie z umową poszedł z petlurą na Kijów i zdobył go. Szły wraz z nimi tabory dla uzbrojenia 100 tys. żołnierzy ukraińskich jakich miał zebrać Petlura. Niestety zebrał ich niecałe 20 tys. Gdy uderzył Budionny cały wysiłek polskiej armii był skierowany na osłonę taborów by nie uzbroić bolszewików. Trzeba przyznać że osłaniali także Ukraińcy. Ukraińcy walczyli z bolszewikami pod Zamościem i tam odnieśli duże straty. Później już umowa w zasadzie nie obowiązywała gdyż jadna strona (ukraińska) nie miała odpowiedniej armii, i ich walka ograniczała się do terenów na wschód od Zbrucza, a strona polska była zobowiązana warunkami zawieszenia broni a później traktetu ryskiego do nieudzielania pomocy Petlurze. Pomimo tego polskie oddziały regularnie przekraczały Zbrucz i pomogałły Strzelcom Siczowym co nazywało się "samowolą lokalnych dowódców". Także wszyscy żołnierze i oficerowie armii ukraińskiej którzy po upadku Petlury przedostali się do Polski mieli możliwośc służenia w naszej armi z zachowaniem stopni, przyznane emerytury wojskowe itp. Na terenie RP urzędował także Rząd Ukrainy na uchoźctwie. Dopiero chyba w latach 30. rząd ten pod naciskiem Moskwy musiał przenieść się z W-wy do Krakowa (chyba) a później o ile się nie mylę urzędował w Czechach. Tak więc mówienie (pisanie) że Piłsudski zdradził Petlurę mija się z prawdą.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież