z życia Londynki

Pani Wiosna

Ocena użytkowników:  / 4
SłabyŚwietny 

Na szczęście przyszła, czekałam na nią zbyt długo. Na szczęście mnie nie zaskoczyła. Jest cudowna. Szczególnie jak przechadza się w słońcu, pełna, puszysta w swej kobiecości, nieskończona.

Rozkwita na każdym rogu ulicy. Spowita zapachem i słodkim ciałem. Budzi mnie konwaliami w przydrożnym lesie, mami niezapominajkami na mojej wyspie. Chodzi dookoła i jest zakręcona. W podobny stan wprawia innych zapachem, kolorem kształtem. Emanuje zielenią i epatuje kolorami. Wonna, bezwolna muszę ją wdychać czy chcę tego czy nie. I do tego jeszcze ta paleta barw zapierająca dech w piersiach. Przechadza się wiosna jak po pokoju pomalowanego farbami duluxa, o ścianach niebiesko-zielonych, srebrno-złotych, a suficie écru z domieszką świeżej mięty. Ma na sobie kolorowe ubrania, które zmienia co chwilę. A w zasadzie ona tylko nakłada je po kolei. Jak modelka najlepsza na świecie. Ciuchy jakby z Pewexu czy Baltony.

Chodzi i maluje świat, w tak cudowny sposób, że nikt jej się nie oprze. Raj z nią mają zakochani. Nawet pesymiści, przez chwilę uwierzą, ze szklanka jest do połowy pełna. A ja mijam ją co dzień, zakochana w niej i w sobie. Bo nie sposób przejść obojętnie wobec jej piękna i miłości jaką wokół roztacza. Wiem, że jest i będzie zawsze i to jest najpiękniejsze. Nawet po najsroższej zimie, po najgorszych przejściach wróci i będzie ze mną. Jak matka, córka, przyjaciółka. Zastąpi mi telewizor i marzenia o ciepłych krajach. Mogę porównać ją do mojej ulubionej herbaty Earl Grey pitej z ulubionym „kap-kejkiem” w najprzyjemniejszej mojej kawiarni – czyli w domu.

Mogę pomyśleć o niej jak o niespełnionym marzeniu – tym romantycznym, że aż boli. Mogę podnosząc różowy pęk drzewa bez nazwy, przypominającego różową magnolię i myśleć, że jestem w …. Mogę zamknąć oczy na ławce w pobliskim parku i być gdziekolwiek na ziemi. To ona daje mi obrazy, to ona pożycza słowa to ona: Pani Wiosna. I nie wiem dziś czy wolę ją czy upalne lato w Egipcie. Ale ona jest bliżej. Jest w Wilanowie, w Londynie, jest wszędzie? Podobno niezmiennie panuje w Kalifornii. I wtedy tam się smucą, że się nie zmienia w inną Panią – Panią Jesień, czy Zimę i tęsknią ponoć za prawdziwym skwarnym latem. Po długim namyśle ja wybieram ją, bo niezmiennie co roku przebudza mnie do życia. I najpiękniej pachnie w Kew Garden....

Wiosenna Londynka