z życia Londynki

MUZYKA I MUZYCY czyli PLAY HARD WORK HARD

Ocena użytkowników:  / 4
SłabyŚwietny 

Wybitnie utalentowany muzyk Stephen zaprosił mnie do pubu. Nie byle jakiego -„Uxbridge Arm” na Notting Hill. Stephen jest Szkotem. Wstyd się przyznać, ale w pubie byłam pierwszy raz, mimo, ze jak wiecie, jestem tu już dwa lata. Teraz wiem, że to wstyd nie chodzić do lokalnego pubu, ale wierzcie albo nie wierzcie tak jest.

Głównie dlatego, zę nie miałam ochoty, siły, no i  za bardzo kim. Ale, co tam udało się Szkot zaprosił.

Stephen (drugi od lewej, na zdjęciu obok), to wybitna osobowość, jest nie tylko muzykiem, lecz również poliglotą i joginem . Stephen jest po prostu najlepszy i już.  Ale, to co zobaczyłam w pubie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Ale do rzeczy. Stephen pisze muzykę i słowa. Czekałam niecierpliwie by usłyszeć jego nowa nieznana dotąd kompozycje. Zaśpiewał „Blue Sky Boys”. Do utworu „Delta Moon” przygrywał mu na harmonijce wspaniały Roger. Całość zorganizował charyzmatyczny David.

Magia tego miejsca zauroczyła mnie. Jak zaczęłam się kiwać z muzykami, byłam w transie. Miałam de ja vu. Oglądałam ostatnio film o mojej ulubionej grupie the beatles i pomyślałam - „Let it be”. Wszyscy muzycy w Pubie byli wybitni, a ludzi wokół – brak mi słów. Nie znam ich z nazwisk, pierwszy raz widziałam ich twarze, ale czuje, że albo są znani, albo będą. Nie wiem czy puszcza ich radio, czy tv. Ale jeśli nie, to tylko kwestia czasu.

W pubie było tłoczno, a miejsce przy scenie pękało wprost w szwach. Ludzie bawili się świetnie. Doskonalą obsługa, fantastyczne barmanki. Zaczarowany wystrój. Czuło się muzyczny klimat, feeling, to wszystko co rozumie każdy, kto czegoś słucha. Zaśpiewali „Dirty Old Town”, chyba irlandzki przebój. Każdy z nas ma ulubiona muzykę, piosenkę. Nieważne discopolo, czy muzykę poważna. Z muzyką mamy wspomnienia, emocje. Muzyka jest terapią. Łagodzi obyczaje, socjalizuje i wzbogaca. Daje nam poczucie lekkości, spełnienia i wolności.  Ale powiem szczerze - gwiazda wieczoru była mała „yorczka” Layla, i jej cudna pani. Włosy jak z musicalu „Hair”. To jest to, co mnie kręci, byłam przecież hipiską i chyba jestem nadal "dzieckiem kwiatem" i wierzę, że „w domach z betonu nie ma wolnej miłości”, a może jest?

Było po prostu kolorowo!

Polska Londynka

PS. U MAKE ME FEEL AS A NATURAL WOMAN. Piosenka „Blue Sky Boys” - Stephen Wilkinson