z życia Londynki

Unconditional Love

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Zawsze się cieszy jak mnie widzi. Jest szczęśliwy gdy jestem blisko. Nie kłóci się, nie ocenia, nie krytykuje. Posłuszny,  może nawet uległy. Liczy się z moim zdaniem, łatwo idzie na kompromis. Jest zawsze gdy go potrzebuję. Cieszy się z mojego szczęścia i tylko dobrze mi życzy. ...

...Broni i ratuje, gdy jestem w niebezpieczeństwie. Dyskretny, zawsze dotrzyma tajemnicy. Lubi przyjemności, skory do pieszczot i chętny do zabawy. Bezbłędnie wyczuwa mój nastrój. Jest pełen uwielbienia i empatii. Pociesza najlepiej jak potrafi. Nie pali, nie pije, nie bije, nie zdradza.  

Tęskni ogromnie, nawet, gdy opuszczam go tylko na chwilę. Świata po za mną nie widzi. Kto to jest? Idealny partner? Mąż zaraz po ślubie? Najwspanialszy kochanek? Nie, to po prostu mój mały/wielki pies!"

 Niestety jest w Polsce z moimi bliskimi. Nie pogadam z nim na Skypie, nie odpisze mi na maila, nie odbierze telefonu, ba nawet nie ma go na  Facebooku. Cierpię, że nie mogę go pogłaskać i przytulić. Nie wskoczy mi na kolana jak mi źle, nie zaczepi łapką. A ja wciąż pamiętam jego wpatrzone we mnie oczka, wtulone we mnie ciałko i czuję jego ciepło i nawet mi brak jego niezbyt wyrafinowanego zapachu. Moje dwa i pół kilo szczęścia... Udowodniono, że pies przedłuża życie, chroni nas przed wieloma chorobami i sprawia, że nie czujemy się samotni.

Podczas przebywania z naszym czworonogiem uwalnia się w naszym mózgu oksytocyna (kojarzona zwykle z akcją porodową czy karmieniem piersią), wzrasta też  poziom  prolaktyny – to hormony sprzyjające więziom społecznym. Co ciekawe korzyść jest obopólna bo u pupila dzieje się mniej więcej to samo. W towarzystwie psiaka opada nam także poziom kortyzolu głowny hormon odpowiedzialny za stres. Dodatkowo wzrasta nasz poziom endorfin, dzięki czemu jesteśmy szczęśliwsi i ogólnie poprawia się nasze samopoczucie.

I tak zwykłe głaskanie psa może w ciągu kilku minut uspokoić nadmiernie pobudzony układ współczulny: szybko bijące serce i podwyższone ciśnienie czy potliwość. Mieszkanie z psem zapewnia nam dodatkowe wsparcie społeczne co koreluje z obniżonym ryzykiem niektórych chorób - schorzeń układu naczyniowego, cukrzycy, depresji. Więź ze zwierzęciem przynosi nie raz takie same rezultaty jak długotrwała kuracja farmakologiczna czy terapia poznawczo-behawioralna. Do tego oczywiste jest, że pies dba o nasze serce i kondycję fizyczną, wyprowadzając nas co najmniej trzy razy dziennie na spacer i to bez względu na pogodę.

Nie mogę nie wspomnieć, że Psy są po prostu niezwykle pożyteczne. Pomagają osobom niewidomym, niedosłyszącym, ludziom z padaczką, czy cukrzycą (potrafią wykryć atak lub zbyt niski/zbyt wysoki poziom insuliny i zaalarmować o tym właściciela). Ponad to są nie do zastąpienia, jeśli chodzi o wyrywanie narkotyków, czy materiałów wybuchowych - pomimo bardzo dobrze rozwiniętej technologii, wciąż nie stworzono urządzenia, lepiej wykrywającego zapachy niż psi nos. Pracują w policji, w wojsku, ratują ludzi przysypanych lawinami, oraz tych topiących się.  Potrafią obronić dom, i swoją rodzinę przed niebezpieczeństwem. Są "dogoterapeutami", zaganiają bydło i owce, polują wraz z myśliwymi. A co najważniejsze pies obdarza nas prawdziwą miłością, kocha przez duże K, bez względu na nasze zachowanie, nastrój czy nasz paskudny charakter. Pies to prawdziwy przyjaciel, zawsze wierny, lojalny, szczery, oddany i pomocny.

On umie dziękować i tak cudownie okazuje swoją wdzięczność. Jego radość jest w całym jego ciele, cieszą się jego oczy, merda ogonek, cały wibruje ze szczęścia na nasz widok. Potrafi ukoić każdy smutek i żal.

Największy problem się zmniejsza wprost proporcjonalnie do czasu, w którym go głaszczemy lub spędzamy na zabawie z nim. Według mnie to najlepszy terapeuta i to nie ważne czy to przecudny yorczek, inteligentny pudel, łagodny golden retriever, pomocny labrador, długi jamnik, polujący wyżeł, zwykły kundelek czy groźny amstaf. Rasa czy wielkość nie ma znaczenia, każdy z nich ma inną osobowość i cechy osobnicze. Jednak wszystkie łączy jedno – są najlepszym przyjacielem człowieka. Kochają jak kochać się powinno, bezwarunkowo, pomimo wszystko, za to tylko, że przy nich jesteśmy. Tyle im zawdzięczamy i tak wiele możemy się od nich nauczyć. Nasi bracia mniejsi. Dlatego na szarą jesień, zimną zimę polecam Wam ciepłego psa (każdy jest ciepły, bo te stworzenia mają od nas wyższą temperaturę ciała) dużo bardziej niż nowego fascynującego bojfrenda, namiętnego lovera, nowe naturalne futro czy kaloryczną czekoladę na gorąco, tym bardziej, że jest gwarancja wierności, ekologicznie, a skutków ubocznych brak.

Pieskowa Londynka