z życia Londynki

Głodówka z przesłaniem

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

Wczoraj była wielka radość, pobliskie wesołe miasteczko do późnego wieczora tętniło życiem. Całe rodziny rozłożone na trawie ucztowały obficie, celebrując islamskie święto Id al-Fitr, które wieńczy, najważniejszy dla muzułmanów miesiąc w roku – Ramadan. Wieczorem autobusy były pełne, szczęśliwych, uśmiechniętych, lekko pobudzonych ludzi.

W zasadzie zupełnie mnie to nie dziwi. Ja też po każdej restrykcyjnej diecie czułam, że znów żyję. Rzucałam się na wszystko co było zabronione i delektowałam, każdą chwilą przyjemności jakie niewątpliwie daje spożywanie do syta. Ale ja to robiłam, by schudnąć! Każdy zgubiony kilogram dawał mi satysfakcję i był nagrodą dla trudnych, pełnych wyrzeczeń dni. Ale, cóż nie pierwszy i nie ostatni raz bracia muzułmanie, ich religia i tradycje budzą we mnie duże emocje. Przez cały miesiąc miałam możliwość przyglądałam się jak dzielnie znoszą trudy Ramadanu. Mimo, że w mojej pracy nie stanowią oni większości, to są z różnych powodów bardziej wyraziści. Ponieważ unikam oglądania wiadomości więc umknęła mi dokładna data rozpoczęcia tego najważniejszego dla muzułmanów miesiąca w roku i o dziwo najbardziej oczekiwanego. Dlatego tez mocno się zdziwiłam, jak ujrzałam moje piękne koleżanki, które jeszcze wczoraj dumnie nosiły swoje piękne, czarne, długie, świecące i niebywale gęste włosy, nagle, niespodziewanie owinęły je szczelnie, czarnymi chustami (a te co zawsze nosiły chusty zrezygnowały z wszelkich ozdób i broszek) przywdziały powłóczyste, czarne szaty, niestety znacznie tracąc na atrakcyjności. Całe szczęście, że firma nie zezwala na burki (pewnie ze względów bezpieczeństwa, bowiem ograniczają kąt widzenia, podobnie jak klapki u konia tyle, że koń nosi je z innych powodów). Bardziej widoczne stały się ich egzotyczne, wielkie, oczy. Do tego lekko zszarzała cera, cienie pod smutnymi oczami, niewyraźne miny, nieskore do żartów, zmęczone, a przecież dopiero zaczynaliśmy pracę. O co chodzi? Wyglądały jak czarne, wygłodzone, zmarnowane kruki. I właśnie tak było.

Była piąta po południu i wyjątkowo, duszny, upalny letni dzień. Nic więc dziwnego, że te młode kobiety, które nic nie piły i nie jadły przez cały dzień, właśnie tak wyglądały i się czuły. Mówiły, że najgorsze jest kilka pierwszych dni. Z mężczyznami było podobnie, co prawda ich ubiór się specjalnie nie zmienił, jednak wygląd z dnia na dzień mnie nieco niepokoił. Młodzi muzułmanie są zwykle żylaści i szczupli, więc nie wiele dni trzeba było czekać, by zauważyć jak podciągają nerwowo za duże spodnie, kości policzkowe stają się coraz bardziej widoczne, a dziwne, wciąż głodne, podkrążone oczy nadają ich twarzy wygląd chorego człowieka. Reakcje organizmu bywały różne, jedni byli bardziej niż zwykle rozdrażnieni, inni spowolnieni, a jeszcze inni zachowywali się jak po znanych ziołach czyli byli pobudzeni, wręcz euforyczni. Teoretycznie podczas tego szczególnego miesiąca wszyscy powinni być dla siebie przyjaźni, pomocni, bardziej wyrozumiali. Niemniej człowiek jest tylko człowiekiem i częstokroć trudny post przyczynia się do większego rozdrażnienia niektórych osób, istnieją także statystyki, wskazujące na podwyższoną w tym czasie liczbę wypadków samochodowych - zapewne po części spowodowane jest to obniżoną koncentracją. Dodatkowo głównie panowie wydzielali specyficzną trudną do wytrzymania woń, co oczywiście da się łatwo wytłumaczyć bo przy każdej głodówce, jest to efekt uboczny, który jest wynikiem detoksykacji. Jak mogłam, unikałam rozmów, gdzie wyznawca Allaha był bardzo blisko mnie, bo miałam wrażenie, że jego oddech może mnie zabić, a przynajmniej spowodować utratę przytomności na kilka minut. Ale oni byli z tego dumni, bo przecież post ma również właściwości zdrowotne – przyczynia się do oczyszczania organizmu.

Przez cały miesiąc starałam się zgłębić fakt, że ludzie z niedowagą na własne życzenie poszczą i do tego są z tego powodu szczęśliwi. Nadal tego nie rozumiem, ale przynajmniej wiem trochę więcej. Ramadan to okres samodoskonalenia, skupienia się na wartościach duchowych, miast materialnych. Niewątpliwie jest to ogromna praca nad swoją silną wolą i mam ogromny szacunek, że to wytrzymywali. Ja podczas diety, wypijałam hektolitry wody by oszukać wygłodzony żołądek, a oni mimo upału mieli nawet zakaz płukania ust, podawania dożylnie płynów i co dla mnie nie zrozumiałe również zakaz wykonywania lewatywy Ponadto dziwny to post, że można bezkarnie się nażreć się po zmierzchu, a i przed świtem wolno, o czym przypominały mi wyziewy smażonej cebuli w naszym domu, punktualnie o trzeciej nad ranem. Do tego cala ta ideologia, że chcą poczuć jak czują się biedni. Biedni przecież nie jedzą regularnie (tj codziennie wieczorem) do syta, często przez parę dni nie mają nic w ustach. Mimo tych wątpliwości podoba mi się idea, że post ma uwrażliwić wiernych na los potrzebujących. Ramadan to także okres zwiększonego wykonywania dobrych uczynków, np. rozdawania jałmużny. W tym czasie w programach telewizyjnych czy na plakatach rozwieszonych w miejscach publicznych ogłaszają się różne organizacje charytatywne, prosząc o wsparcie finansowe. Organizowane są przeróżne loterie, z których dochód jest następnie przekazywany na szczytne cele. Po zachodzie słońca, gdy można aż do świtu jeść, nikt nie może chodzić głodny - dla biednych urządzane są poczęstunki, często w namiotach rozstawionych w okolicach meczetów. Jest to także czas zwiększonej działalności o charakterze rekolekcyjnym. W meczetach wygłasza się wyjątkowo dużo kazań, pouczeń, wierni biorą też udział w specjalnych zbiorowych modłach -tarawih. Moja dobra koleżanka zwierzyła mi się, że uwielbia Ramadan głównie z powodu, codziennej, wyczekiwanej wieczerzy spożywanej w gronie rodziny, którą wieńczy wspólna modlitwa. By mi lepiej wytłumaczyć porównała to nawet do X-mass. Czyli nie mniej ni więcej tylko taka nasza Wigilia, gdzie cały dzień się pości, by po pierwszej gwiazdce obeżreć się do nieprzytomności, z bliższą i dalszą rodziną, po czym udać się wspólnie na pasterkę. Z tą różnicą, że oni przełamują post daktylem, a my dzielimy się opłatkiem. I wyobraźcie sobie moi drodzy taką Wigilię codziennie przez miesiąc cały. Lękam się, że z polskim temperamentem trudno, by było znieść na co dzień ukochaną teściową, wujka safandułę lub upierdliwą ciotkę z Przemyśla. Mój arabski kolega przekonywał mnie z kolei, że podczas Ramadanu czuję się lepszym człowiekiem, pokonuje swoją słabość, przez co staje się silniejszy i bardziej zdyscyplinowany. Daje mu to poczucie szczęścia i satysfakcji (czyli zupełnie tak jak mi odchudzanie). Jak już wspomniałam, niestety nie udało mi się zglebić jednego z 5 filarów wiary obowiązujących wyznawców islamu i nadal miesięczny post (a głównie unikanie wówczas picia zwłaszcza w krajach arabskich, gdzie temperatura dochodzi do 50 stopni C) jest dla mnie niezrozumiały i jawi mi się jako niczym nieuzasadniona męczarnia. Tymczasem dla braci muzułmanów jest to jeden z najprzyjemniejszych okresów w roku i niech tak zostanie. Tak pięknie się przecież różnimy.

Wasza Londynka