z życia Londynki

Good morning Sunshine

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Ta zimo-wiosna wszystkim się dała we znaki. Przyjechałam na tydzień do Polski. Londyn żegnał mnie słońcem, a w Warszawie „heavy rain”! Trochę to niesprawiedliwe, bo przecież Anglia kojarzy się z deszczem, i to tam zostawiłam przecudne różowe kalosze. Ale kto by przypuszczał, że w połowie kwietnia na moim warszawskim osiedlu w niektórych miejscach będzie leżał jeszcze śnieg, a mój - jak zwykle na wiosnę ostrzyżony - piesek wystąpi w kraciastym kubraczku, bardzo modnym (chyba projektowanym przez Ewe Minge), nowoczesnym, bo nawet z kieszonką na komórkę. Dodam tylko, że mój piesiunio, „yorczek”, waży niewiele więcej niż pierwsze komórki.

No tak wygląda na to, że nie mam o czym pisać skoro piszę o pogodzie. To temat, o którym się mówi i w ojczyźnie, i w UK właściwie zawsze, choć w tym roku szczególna- ku temu- okazja.

Podobno jest globalne ocieplenie, więc - zgodnie z logiką - jest zimniej. Trochę to zagmatwane, ale ja osobiście mam dość tej ponurej aury, a konkretnie ciemności, a w zasadzie braku światła. I właśnie to mnie ciekawi. Dlaczego ta czerwona kula jest dla nas taka ważna? Gwiazda i to do tego centralna, pewnie dla tego taka kapryśna i każe nam wokół siebie bezustannie krążyć. Oddalona o ponad 150 milionów kilometrów od Ziemi, a tak bardzo istotna.

Najważniejsza dla nas jest fotosfera, bo to z niej pochodzi cale promieniowanie Słońca. Światło nie tylko jest nam potrzebne by widzieć otaczający nas świat, ale również ma ogromny wpływ na nasz rytm biologiczny. Ludzie pracujący w nocy mają kłopoty z koncentracją, są senni i zmęczeni. Odpowiedzialna za to jest melatonina, która jest hormonem syntetyzowanym głównie w szyszynce, a w małym stopniu w siatkówce oka i „enterochromatofilne” (nieźle brzmi i trudno wymówić) komórkach przewodu pokarmowego. Co ciekawe niemowlęta do 12 tygodnia nie mają ściśle określonego rytmu dobowego ich organizm prawie wcale nie produkuje melatoniny. Dziecko śpi kiedy jest najedzone.

Och jak dobrze byłoby być zawsze niemowlaczkiem! I po „wrzuceniu czegoś na ruszt” błogo zasypiać, pod warunkiem oczywiście, że nie byłaby to jakaś mleczna papka. Dopiero około 20 tygodnia sytuacja się zmienia. Niestety wraz ze starzeniem się organizmu dochodzi do zwapnienia szyszynki i zmniejsza to ilość zsyntetyzowanej melatoniny. Właśnie dlatego osoby w wieku 80 i więcej lat maja problemy ze snem, często sypiają w dzień i budzą się wcześnie rano. Osobiście mam wrażenie, że moja szyszynka od dawna zwapniała, bo coraz częściej mam kłopoty ze snem i męczę się z tym okrutnie. Jedynym pocieszeniem jest to, że w moim akurat przypadku nie wiek, lecz właśnie brak światła  jest powodem zwapnienia.

To właśnie w wyniku braku światła dochodzi  do zaburzeń rytmu biologicznego, co jest przyczyna rożnych chorób. Najlepszym przykładem jest depresja sezonowa SAD – seasonal affective disorder. Pojawia się ona zwykle kolo października i najczęściej przechodzi już w marcu gdy dni staja się wyraźnie dłuższe. Może i dni w marcu były dłuższe, ale chyba światła nie mieliśmy zbyt dużo. Do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowiekowi potrzebne jest codzienne kilkugodzinne przebywanie na świetle o natężeniu ok. 4000 luksów. Dla porównania tego natężenie światła w pochmurny dzień waha się w granicach 10 000 luksów, a w dzień słoneczny wynosi do 100 000 luksów. Zwykle przebywamy w pomieszczeniach, gdzie oświetlenie nie jest naturalne, co dodatkowo pogarsza sprawę. Ostatnie badania naukowe dowiodły, że światło działa także na geny komórek nerwowych, a od dawna wiadomo, ze jego brak powoduje osteoporozę, a nawet raka. Więc wszystko jasne! Co ciekawe zaburzenie depresji sezonowej dotyka cztery razy częściej kobiety niż mężczyzn. Kolejny dowód na to, ze mamy przerąbane. Kiedyś człowiek żył zgodnie z rytmem por roku i znacznie obniżał swa aktywność jesienią i zima. Dlatego mamy kilka wyjść z sytuacji, które proponuje wykorzystać w przyszłym roku. Popularna jest fototerapia, lub wyjazd do Egiptu w czasie „zaćmienia”, albo po prostu zagrzebanie się w jesienne liście i wyjście z nich jak niedźwiedź dopiero w kwietniu a może nawet w maju. Najlepiej jednak znaleźć wokół siebie jakieś wyjątkowe Słoneczko, które grzałoby nas przez cały rok, niezależne od globalnego ocieplenia.

Słoneczna Londynka