IDOL ANALFABETÓW

IDOL ANALFABETÓW

Paweł Tanajno – przedsiębiorca i polityk (PO, Ruch Palikota, DB) bez żenady napisał na...

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę Cmentarz to być może najlepsze miejsce do...

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA     Media żerują na naszej frustracji i strachu, na żądaniu...

A mógł powiedzieć:

A mógł powiedzieć:"Kryśka - znajdź se chłopa!"

Ulubionym zawołaniem posłanki Pawłowicz jest: „Zamknij mordę!”, kierowane do bliźnich,...

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Musiał minąć ponad tydzień, żebym nabrał dystansu do wydarzeń przed Pałacem...

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Unia Europejska powinna wywalić Polskę na zbitą mordę, nie bawić się w procedury,...

Przeciw bolszewizacji prawa

Przeciw bolszewizacji prawa

Dzień 16 lipca zapewne przejdzie do historii najnowszej państwa polskiego, ponieważ – w...

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA? Jak to możliwe, że system wyborczy tak prosty i jasny jak ordynacja...

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Antoniego Macierewicza uważałem do wczoraj za wariata, idealnie wpisującego się do...

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie Ale pomimo...

wielkanoc 2017

wielkanoc 2017

{jcomments on}

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM? Protesty grup zawodowych...

Ręce precz od samorządów!

Ręce precz od samorządów!

  Ręce precz od samorządów! Rola samorządów w państwie zależy od całościowej jego...

rżnięcie

rżnięcie

  Krzysztof {jcomments on}

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

Już wiadomo, że za chwilę PiS będzie fetował swoją klęskę jako zwycięstwo, tym...

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach   „Wolność jest wielkim darem. Nie...

PiS czyli: Poniżać i Szmacić  (cz.I)

PiS czyli: Poniżać i Szmacić (cz.I)

Na Facebooku opublikowałem komentarz dotyczący, cierpiącej na bezjajowość opozycji...

EDUKACJA MARIONETEK

EDUKACJA MARIONETEK

            EDUKACJA MARIONETEK   Społeczeństwa istnieją dzięki posłuszeństwu: wobec...

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

Najpierw, jak jakiś najgorszy lewak, oburzałem się, na to, że minister Szyszko...

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI   Największym problemem nauczycieli i...

władza

władza

     Krzysztof    {jcomments on}

cywilizacyjne dylematy Europy

cywilizacyjne dylematy Europy

Głośnym ostatnio stał się wywiad Jarosława Kaczyńskiego udzielony niemieckiemu...

mimozy

mimozy

{jcomments on}Krztsztof

„Bolek” czy nie? Nigdy się nie dowiemy

„Bolek” czy nie? Nigdy się nie dowiemy

Wałęsa wszedł już do światowej historii i nic ani nikt go stamtąd nie wymaże, a...

33 tys. znaków na temat szkolnictwa

33 tys. znaków na temat szkolnictwa

„Kwestia szkolna" jest istotną częścią „kwestii polskiej", tego, czym żyjemy i jak...

"W naszym angielskim domu" - Janusz Młynarski

Teatr, basen, kaczki i siuraczki czyli Hospital Story.

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

Pasmo nieszczęść, które przetoczyło się przez nasz skromny zespół redakcyjny było naprawdę imponujące, śmiało możemy rzec, że nieszczęścia nie tyle chodzą parami, co stadami. Było ich na tyle dużo i do tego nagłych i niespodziewanych, że musieliśmy, bez uprzedzenia, zawiesić naszą działalność. Teraz, kiedy wszystko zaczyna się stabilizować, wracamy.

 Z powodu własnej głupoty i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności znalazłem się w szpitalu, w którym musiałem spędzić wiele tygodni. Wyszedłem już z niego co prawda, ale do domu jeszcze nie wróciłem – przebywam obecnie w ośrodku opieki poszpitalnej i na dobrą sprawę nie wiem ile to potrwa, ale nie jest mi tu źle, bo ów ośrodek jest połączeniem dobrej klasy hotelu z sanatorium.

                                                          ***

Rana na moi dużym palcu u nogi okazała się na tyle poważna, że badająca mnie lekarka zdecydowała się na hospitalizację, tak więc prosto z przyklinicznej przychodni zostałem wyekspediowany na oddział chirurgiczny. Z niewiadomych powodów oddział ów nie nazywał się „chirurgiczny”, lecz „Edison”, a piętro wyżej miał nazwę „Elliot”, natomiast piętro niżej „Evelyn”.

Trafiłem do sali, w której średnia wieku pacjentów-sądząc z ich wyglądu – wynosiła 90 lat. Staruszkowie ci, choć otępiali, byli jednocześnie bardzo hałaśliwi.

Najbardziej denerwujący był łysy osobnik, wyglądający na stulatka. Spał przez cały dzień, ale budził się około północy i kłócił się z jakąś wyimaginowaną osobą. W tej kłótni staruszek cofał się do czasów szkolnych, bo ciągle oskarżał jakiegoś Patricka, że ten ukradł mu piórnik opatrzony wizerunkiem szkockiego kobziarza i owieczki. Za rękę go nie złapał, ale miał świadków. Potem zwykle spadał z łóżka i pielęgniarki musiały go podnosić. Ciekaw byłem jak mu się to udawało, jako, że c z obu stron zaciągnięte były barierki. Inny jego rówieśnik usytuowany vis-a-vis, był na ogół spokojny, ale co godzinę zdarzało mu się chrząknąć. Niestety, nie było to zwykłe chrząknięcie, lecz tak głośne, że daję głowę, iż wszyscy nieboszczycy w przyszpitalnej kostnicy zrywali się na równe nogi, a położnice na niedalekim „maternity” przedwcześnie rodziły. Dziadunio miał wąskie, mocno zaciśnięte usta i wzrok utkwiony w przeciwległym kącie, czyli w miejscu, w którym akurat mnie ulokowano. Jego wyraz twarzy przypominał mi filmowego gestapowca niezadowolonego z przesłuchania. Miałem nieodparte wrażenie, że dziadunio ma pod poduszką ukryty pistolet i w każdej chwili może mnie zastrzelić.

                                                           ***

 Pierwszy tydzień mojego pobytu, był niezłą torturą. Przez trzy dni nie mogłem zapalić, ponieważ byłem podłączony do różnych dziwnych urządzeń. Spać też nie mogłem, bo przez całą dobę, co godzinę mierzono mi ciśnienie, poziom cukru i coś tam jeszcze. Brak nikotyny i ciał smolistych spowodował, że dostałem niesłychanego apetytu, więc szpitalne racje żywnościowe były dla mnie kompletnie nieodczuwalne. Ponadto posiłki podawano o dziwnych porach: śniadanie o siódmej, obiad o trzynastej, a kolację o siedemnastej, czyli godzinie, o której normalnie spożywałem pierwszy posiłek. Jeśli ktoś narzeka na brak czasu, to z całego serca polecam mu szpital z przykuciem do łóżka – będzie miał tego czasu po dziurki w nosie. 

                                                            ***

Towarzystwo zidiociałych staruszków powodowało u mnie wrażenie, że nie jestem na żadnej chirurgii, lecz w jakichś londyńskich Tworkach. Facet, który leżał naprzeciw mnie, czytał Daily Mail – najpierw normalnie, a później jeszcze raz, ale już do góry nogami. Od czasu do czasu dyskutował z Cameronem, Davidem oczywiście. Miał do niego pretensje, że nie może kupić nowego domu, bo ceny są za wysokie, a winił za to obecny rząd. Poza tym miał różne inne zwidy, np. takie, że ukradłem mu kamerę, wideo i kasety, po chwili jednak mnie przeprosił i wskazał na mojego sąsiada, że to on go okradł. Sąsiad nie zaprzeczał, ponieważ był nieprzytomny, ale gdyby nie był, to pewnie poinformowałby go, że nie ma obu nóg i jednej ręki, co raczej eliminuje go z kręgu podejrzanych.

                                                             ***

Po tygodniu dowiedziałem się, że jednak mój paluch zostanie obcięty. Nie przejąłem się tym zbytnio, jako, że od pewnego czasu staram się widzieć dobre strony we wszystkim. Konsultantowi. powiedziałem, że nawet się cieszę, bo będę miał mniej paznokci do obcinania, poza tym zostanie mi jeszcze dziewięć palców, czyli całkiem sporo. Wzbudziłem tym wesołość towarzyszących mu lekarzy i studentów, a ja lubię jak ludzie się śmieją.

                                                             ***

Miałem już więcej swobody, lecz nie była ona całkowita, jako, że przez większość dnia byłem podpięty do różnych kroplówek i z tego powodu musiałem poruszać się ze stojakiem, obwieszonym różnymi woreczkami i buteleczkami. Czułem się trochę tak, jak bym znów był żonaty, stojak ów bowiem towarzyszył mi wszędzie i jedyną jego zaletą było to, że nie jęczał mi, że za dużo palę. Ale jak i tak nie paliłem za dużo, lecz wprost przeciwnie, bo, po pierwsze – musiałem przejść kilkaset metrów, by dotrzeć do miejsca, w którym wolno palić, a po drugie – papierosy nie bardzo mi smakowały. Napisałem: „miejsca, którym wolno palić”, rzecz jednak w tym, że było to miejsce, w którym palić... nie wolno.

Były to okolice głównego wejścia, coś w rodzaju podcienia. Chroniło ono przed deszczem i upałem, a jednocześnie było na świeżym powietrzu. Na ścianach owego podcienia, co dwa metry rozmieszczone były duże tablice informujące, że palenie zarówno w tym miejscu, jak i na przyległym terenie jest przestępstwem i podlega karze. Nikt się tym jednak nie przejmował, wszyscy palili, a niektórzy nawet gasili niedopałki na brzegach tablic. Co ciekawe większość palących, to były kobiety w podeszłym wieku, a nawet bardzo podeszłym. Na przykład taka Sara, lat 94, po operacji żył, na wózku inwalidzkim z uchwytem na kroplówkę, albo łysa Murzynka Hannah 86 wiosen, również na wózku, czy 74.letnia Heather na własnych nogach, ale podłączona do zamontowanego na stojaku aparatu podającego morfinę. Było też paru panów podobnych wiekowo, w ty jeden, który zasłynął wyprawą po papierosy, gdy mu się skończyły. Wraz ze stojakiem, ubrany tylko w szpitalną „komeżkę”, wsiadł do autobusu i przejechał kilka przystanków, by kupić upragnione papierosy. Miał problemy z kierowcą, ale go zwyzywał więc ten go wpuścił. Jednak już z powrotem przywiozła go policja.

No właśnie, policja. Pewnego dnia jej funkcjonariusze sprawili, że pod szpitalem doszło do rozruchów.

Zaczęło się od grzecznego zwrócenia uwagi palącym, żeby pogasili papierosy, ponieważ w tym miejscu palenie jest zabronione i każdy, kto pali popełnia przestępstwo. W odpowiedzi na owo dictum, tłumek palaczy otoczył obu policjantów i zaczął im wygrażać. Pani podłączona do dozownika z morfiną wykrzyczała, że to dyskryminacja:

-Mamy prawo do palenia na zewnątrz. Gówno mnie to obchodzi, że niepalącym to śmierdzi, niech spier... do środka. Wszędzie te pier... tablice. -Kiedyś, to palacza szanowano, wszędzie można było zapalić! - wtrącił jakiś starszy jegomość bez nogi.

-A teraz nie można, ale coraz więcej ludzi umiera na raka! - krzyknął siedzący na wózku mężczyzna, przypominający z wyglądu aktora Jerzego Trelę.

-Bandytów łapać, morderców, gwałcicieli, a nie na starych, chorych ludziach się wyżywać! - chrypiała stara Murzynka. -Już jazda do roboty! Nie płacimy podatków po to, żeby policja prześladowała chorych!

Tymczasem ktoś podpalił duży, ciężki kosz na śmieci i pchnął go w kierunku policjantów. Uskoczyli i wycofali się do radiowozu.

- Wzywają posiłki. - stwierdził brodaty facet o siwych, sięgających do pasa, włosach, z całą masą kolczyków w uszach i w nosie.

Nie mylił się. Już po kilku minutach pojawiły się trzy radiowozy. Teraz stróżów prawa było ośmiu, w tym trzy policjantki.

-O cho, cho, a nie lepiej było od razu komandosów wezwać?! - rzucił, ktoś z tłumu.

-Komandosi łapią tych co jeżdżą na gapę! - krzyknął ktoś inny!

Rozległ się śmiech, policjanci też się rozśmiali i na tym skończyła się interwencja. I całe szczęście, bo właśnie nadeszła Linda, pacjentka leczona psychiatrycznie i chirurgicznie. Rzadko opuszcza swoją salę, ale jeśli już to robi, to zawsze kończy się to ekscesami. Ostatnio przyszła do szpitalnej „Costy” na kawę, a, że kolejka – w jej odczuciu była zbyt długa i wolno się posuwała, to Linda, posługując się laską, służącą jej do podpierania się, rozbiła gablotę z ciastkami. Ci którzy próbowali ją uspokoić, też oberwali.

I tym razem mina Lindy nie wróżyła niczego dobrego. Wyjęła nerwowy ruchem papierosa, włożyła go do ust i nie wyjmując go spytała: -Co się tu dzieje, czego oni chcą? –  wskazała laską na radiowozy.

Jeśli ktoś miał ochotę odpowiedzieć na to pytanie, to widząc jej groźną minę,  natychmiast tego zaniechał, nie ulegało wątpliwości bowiem, że Linda zaatakuje policjantów, na wieść o tym jaki był cel ich wizyty. Po odjeździe radiowozów rozmowa wróciła do porzuconego tematu, czyli szkodliwości, a raczej nieszkodliwości palenia.

Co do tego, że palenie nie jest szkodliwe nikt z zgromadzonych nie miał wątpliwości. Twierdzono np., że palacze są lepszymi ludźmi niż niepalący, że są bardziej inteligentni, wyrozumiali i, że są zdrowsi, żyją dłużej, że palenie wcale nie powoduje impotencji, ani raka.

-Syn mojego kolegi miał 40 lat, gdy umarł na raka płuc, a nigdy nie palił ani on, ani jego rodzice, ani dziadkowie. Biegał, pływał, jeździł na rowerze, żarcie kupował u farmera, nic ze sklepu. Nie pił herbaty, kawy, alkoholu, tylko wodę. I co? Nie ma dowodów, że palenie szkodzi. - przekonywał ten podobny do Treli.

Wszyscy, łącznie ze mną, skwapliwie mu przytaknęli.

-Najgorsi są ci, co rzucili palenie. Chodzi to złe, zgorzkniałe, wszystkich nienawidzi. Tak jak mój były mąż. Rzucił papierosy i męczył mnie przez 10 lat, aż się z nim rozwiodłam. I wtedy umarł. Nie mógł szybciej? -zwierzała się Heather.

Worek z przykładami na szkodliwość niepalenia nie miał dna i pewnie dyskusja trwałaby jeszcze kilka godzin, gdyby nie pora kolacji.

Wydawanie posiłków, to najbardziej wyczekiwana przeze mnie chwila. Są dobre, ale mają dwie wady – są niezbyt obfite i zbyt rzadko podawane. Ciągłe bycie na głodzie doprowadziło do tego, że jabłko czy gruszkę zjadam nie pozostawiając ogryzka.

Catering jest opanowany przez panie z Tajlandii, operujące językiem, którego nijak nie mogę zrozumieć. Początkowo sądziłem, że to tajski, no, bo cóż sądzić, gdy pani, która właśnie wjechała do sali pyta:

-Łojd łon? Poicz, kanfejk, brandbrent, łajbrent.

Pomyślałem nawet, że być może dyrekcja szpitala w ramach wspierania „multi-kulturowości”, zachęca pracowników do posługiwania się własnymi językami, podnosząc jednocześnie poziom poprawności politycznej. Może ktoś poczuł się dyskryminowany, że zmusza się go do mówienia po angielsku, zapadł jakiś wyrok i to są właśnie jego efekty? Po dłuższym dochodzeniu okazało się, że to jednak angielski, tyle, że uproszczony i z tajską wymową. Otóż „Łojd łon”, to nic innego jak: „What do you want?”, „poicz”, to poczciwy „porridge”, czyli owsianka, „kanfejk”, to „cornflakes”, „brandbrent”, to „brown bread”, a „łajbrent”, to „white bread”.

                                                             ***

Większość personelu radziło sobie całkiem nieźle z moim nazwiskiem, ale jedna z pielęgniarek, imieniem Margot przekręcała je za każdym razem w tak fantastycznie, że nie mogłem wyjść z podziwu nad jej inwencją. Początkowo było nie najgorzej: Minaski, Mlajnaski, Miłałski, ale później moje nazwisko miało coraz mniej wspólnego z metrykalnym: Mililłski, Miliniłki, Milinirki, Milirirka, Miłaska, Miririri, Maska, Miska, Miski. Przez kilka pierwszych dni próbowałem ją poprawiać, ale na nic się to zdało. W każdym razie w moich notatkach figuruje aż 63 warianty mojego nazwiska. Jeśli chodzi o imię, było znośnie: Dżanus lub Janus, czasami komuś zdarzyło się: Januszi.

                                                              ***

Każdy posiłek, z powodów wyżej opisanych, był dla mnie czymś najbardziej wyczekiwanym. Niestety nie zawsze byłem w stanie go spożyć, a to z powodu moich współtowarzyszy szpitalnej niedoli. Kiedy zabierałem się do jedzenia, mój sąsiad zaczął sobie puszczać bąki, nie dość, że głośne, to jeszcze nie bezwonne. Innym razem pacjent spod okna prosił o tzw. basen. I nie chodziło o to, że chciał sobie popływać. Basen, to naczynie, do którego osoby niemogące o własnych siłach pójść do toalety, robią kupkę. Basenu widać nie było, bo „robiący” przykryty był kołdrą, ale wystarczyły samego jego „ubikacyjne” jęki. Innemu zwisał z łóżka cewnik, na co również nie mogłem patrzeć. Mojemu sąsiadowi zdarzało się też stawiać tzw. kaczki na stoliku, na który stawiano posiłek. Bywało tak w czasie, kiedy jadłem. Kaczka to naczynie do załatwiania płynnej potrzeby – wkłada się siuraczka do kaczej szyjki itd. Nb. mnie to naczynie bardziej przypomina gęś. Jednak, to wszystko okazało się niczym w porównaniu z tym, co zrobił mój vis-a – vis (tu osobom wrażliwym radzę ominąć poniższy akapit). Tego dnia wszystko wskazywało, że zjem lancz w godziwych warunkach – nikt nie wypuszczał gazów, nikt nie korzystał z basenu, kaczki wyszły, nikt nie charkał, nie kasłał, słowem: bosko. Właśnie zabierałem się do lazanii, kiedy diabeł mnie podkusił, żeby spojrzeć na mojego vis-a-vis. Spożywał zupę pomidorową. Nie wiem dlaczego, ale mój wzrok zawisł na nim. Po trzeciej łyżce facet puścił pawia, prosto do miski, z której jadł. Zerwałem się z łóżka i wyszedłem, ale zanim, to się stało, zdążyłem jeszcze zauważyć, że nie zrażony kontynuował spożywanie tego co zwrócił.

Oprócz papierosów, kawy i pasty do zębów, nie brałem nic, przez dwa dni, do ust, a kiedy wreszcie trzeciego dnia wieczorem apetyt mi wrócił, pielęgniarka powiedziała mi, że mam nic nie jeść i nie pić, bo następnego dnia rano, czeka mnie operacja. No właśnie, jak mogłem zapomnieć do licha! Przecież dwa dni temu odwiedziło mnie panów – chirurg i anestezjolog, zrobili rutynowy wywiad i poinformowali co mnie czeka. Zdziwiło mnie, że jeden z nich, chirurg, na oko 50 lat, jest profesorem. Trochę mnie to zaniepokoiło – czyżby mój przypadek był aż tak poważny, że aż profesor musi to robić? Przecież wcześniej mówiono mi, że to tylko tylko rutynowy zabieg. Profesor uspokoił mnie – akurat na niego wypadło, a poza tym chce pokazać studentom, jak się to robi. Anestezjolog, wysoki, chudy mężczyzna około sześćdziesiątki z zielonym kolczykiem w uchu i okularach w pomarańczowej oprawce w zielone ciapki zapewnił mnie, że zabieg potrwa z górą 20 minut, a dwa miesiące później będą mógł biegać, tańczyć i robić podwójne salta.

                                                              ***

Następnego dnia przywieziono mnie do „teatru”. No właśnie, warto o nim wspomnieć. Ilekroć wychodziłem na papierosa, słyszałem rozmowach, że ktoś poszedł do teatru, a ktoś inny już był, jeszcze kogoś innego wezmą za tydzień, a jakiegoś Petera wzięli w nocy. Najpierw myślałem, że w szpitalu jest teatr i ludzie chodzą tam sobie oglądać przedstawienia. Dlaczego nie, skoro jest czytelnia, biblioteka, kino, kaplica, to i teatr może być. Ale, żeby w nocy? To musiałby być teatr czynny całą dobę. Nie chciałem się jednak dopytywać za bardzo, żeby nie wyjść na głupka. I dobrze, że nie pytałem, bo wkrótce sam do tego teatru trafiłem. „Theatre”, czyli sala operacyjna. Zapomniałem, że to słowo nie ma tylko jednego znaczenia. Zabieg opóźnił się jednak o trzy godziny, co oznaczało, że nie załapię się na lancz. Ze złości wypaliłem 10 papierosów. Cdn

Janusz Młynarski  

Komentarze   

 
supertłumacz
+3 #6 supertłumacz 2014-09-26 07:08
Sprawdzony link do tego filmu
tfilm.tv/.../

Sam miałem podobny incydent. Podczas naprawy samochodu w sandałach (...) coś ciężkiego spadło mi na duży palec u nogi. Zdeformowany paznokieć wrastał w ciało. Chirurdzy doradzali całkowite jego usunięcie ostrzegając o bólu i długotrwałej rehabilitacji. Pobyt w Egipcie przejściowo polepszyły sytuację. Po powrocie do Polski wobec utrudnionej higieny dołączyła grzybica. Regularne korzystanie z akwaparku i własnej wanny z hydromasażem poprawiło sytuację po 15 (?) latach od incydentu. Moczenie w gorącej wodzie z mydłem powoduje zmiękczenie paznokcia i brak bólu przy wyrywaniu obcęgami wrośniętych resztek paznokcia z namoczonego ciała.

Obecnie stan moich paznokci jest zapewne lepszy niż przed wypadkiem. Zalecam Panu JM okresowe .korzystanie z sauny i jacuzzi. Jedyne przeciwwskazani a to nadciśnienie i rozrusznik serca.

Pozdrawiam
Cytować
 
 
supertłumacz
+4 #5 supertłumacz 2014-09-26 06:10
1. :lol: ta choroba to zaniedbana cukrzyca
2.Lot na kukułczym gniazdem" sequel :P
ad 1. objawy cukrzycy, zwłaszcza u mężczyzn, w większości przypadków to STAN PRZEJŚCIOWY ( a nie CHOROBA, CZĘSTO WRODZONA) wynikający z braku wysiłku fizycznego. U Pana JM wykonującego ciężką pracę na budowie cukrzyca jest wykluczona. Typowa kobieta czyta więcej niż trzeba, ale nic nie rozumie.
ad 2. Ten i wiele innych najlepszych filmów można obejrzeć darmo korzystając ze wskazówek
forum.wolna-polska.pl/.../
Polscy emeryci dziękują Putinowi

Panu JM , rekonwalescento wi, doradzam wykorzystanie wolnego czasu na biegłe opanowanie metody oglądania darmowych filmów z rosyjską ścieżką dźwiękową.
Cytować
 
 
julia
+5 #4 julia 2014-09-25 20:25
"Lot na kukułczym gniazdem" sequel :P Fajnie, że wraca Pan do żywych. Proszę dbać o siebie, zdrowieć i pisać, pisać, pisać! :roll:
Cytować
 
 
Janusz Młynarski
+5 #3 Janusz Młynarski 2014-09-20 20:10
Pani Ewo, to akurat nie miało nic wspólnego z cukrzycą - miałem po prostu zmiażdżoną część palucha i nie można było tego kawałka zrekonstruować, dlatego obcięto mi równo z paznokciem. Wszystko się goi jak należy, ale byłoby znacznie gorzej gdybym cierpiał na stopę cukrzycową. Wysepki w mojej trzustce pracują, więc właściwy poziom utrzymują dzięki odpowiedniej diecie, tzn. jem wszystko, ale w stosownych ilościach. Pozdrawiam gorąco.
Cytować
 
 
Marian
+7 #2 Marian 2014-09-20 10:30
Znakomity tekst, można by z tego nakręcić "Lot nad kukułczym gniazdem 2" ;)
Cytować
 
 
ewa
-4 #1 ewa 2014-09-20 05:49
:lol: ta choroba to zaniedbana cukrzyca trzeba się za siebie zabrać dziś za nim się coś obetnie cukrzykowi próbuje się leczenia w komorze kesonowej .Radzę poczytać na necie
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież