racje najmojsze - Malgorzata Pawlak

IDOL ANALFABETÓW

Ocena użytkowników:  / 6
SłabyŚwietny 

Paweł Tanajno – przedsiębiorca i polityk (PO, Ruch Palikota, DB) bez żenady napisał na swoim publicznym facebookowym profilu:

„Dlaczego wmawia się nam że czytanie książek rozwija mózg? 
Przecież to nudne i jednokierunkowe. Mózg uwielbia interakcję. Zamiast czytać lub słuchać wykładow rozmawiajmy ze sobą, debatujmy, spierajmy się chociażby przez fejsbooka. To dużo skuteczniejszy sposób rozwijania mózgu. Czytanie jest przestarzałe. Nie tracę czasu na czytanie i jestem z tego dumny”.

Pan Tanajno wykształcony na debatach, sporach i rozmowach nie dostrzegł, że porozumienie na fb następuje w wyniku czytania i pisania. Choć oczywiście język czatu i komentarzy to raczej pisana odmiana języka mówionego. Ale nie to jest sednem sprawy.

Problem polega na tym, że wiele osób utożsamia słowo „czytanie” z zapoznawaniem się z lekturami szkolnymi. Trzeba przyznać, że szkoła zrobiła i wciąż robi wiele w kwestii zniechęcania do czytania (vide nowa podstawa programowa z Arystofanesem, Arystotelesem i Paskiem) niemniej czlowiek światły, rozwijający się, wie, że czynność czytania może posłużyć nie tylko do śledzenia losów Jacka Soplicy, ale też do:

 

  • pogłębiania wiedzy z zakresu naszego wykształcenia i wykonywanego zawodu (w         przypadku polityków to może mieć mniejsze znaczenie, ponieważ oni znają się na   wszystkim);
  • rozwijania wyobraźni u dzieci i dorosłych, która jest domeną prawej – tej nielogicznej –   półkuli mózgowej (czytanie jest jedyną metodą odtwórczą i jednocześnie kreatywną);
  • zapoznawania się z interesującymi nas informacjami z różnych dziedzin wiedzy, których   jeszcze nie opublikowali i nie skrócili do strawnej papki youtuberzy i twórcy memów   (oczywiście dotyczy to ludzi posiadających jakieś zainteresowania naukowe, historyczne   itp.);
  • budowania na podstawie licznych źródeł własnego obrazu świata i wyciągania własnych       wniosków;
  • rozwijania zasobu słownego i frazeologicznego;
  • kształcenia umiejętności wypowiadania się w mowie i na piśmie;
  • frajdy, zabawy.

Do czytania służą następujące nośniki:

. książki;
. artykuły w czasopismach;
. artykuły na stronach internetowych;
. audiobooki;
. e-booki;
. e-maile;
    i inne.

I na to Pan Tanajno nie traci czasu. I jest z tego dumny.

Druga sprawa to argumentacja tego wniosku. A właściwie jej brak. Ot, kilka subiektywnych odczuć.

Przyznam się, że nie wierzę, nie chcę wierzyć, że słowa te mogły paść serio.
Czyżby pan Tanajno celowo chciał zbulwersować opinię publiczną, licząc na jakiś poklask? Pytanie – czyj? I na jaki poziom dyskursu politycznego można liczyć w przypadku analfabetów? Dodam tu tylko na marginesie, że analfabetyzm funkcjonalny zbiera w Polsce obfite żniwo. Oznacza to, że większa część społeczeństwa nie rozumie prostych tekstów, które czyta i słyszy. Rozumie tylko obrazki. Powiela obrazki. Myśli obrazkami.

Czyżby słowo było już dziś domeną wyłącznie garstki fanatyków? Czy historia zatoczyła koło i wracamy do piktogramów i rysunków naskalnych? Możliwe, wszak aż się cisną na usta słowa z pewnej nudnej lektury: „Ja, co nigdy nie czytam lub przynajmniej mało, wiem, że tak jest najlepiej, jak przedtem bywało” - tu przedtem w sensie epoki przedpiśmiennej.

No i tak sobie popisałam, a i tak ci, których dotyczy, nie przeczytają. Ale będą dyskutować, posługując się językiem coraz mniej zrozumiałym (błędy składniowe) o sprawach, których nie rozumieją.








Małgorzata Pawlak                {jcomments on}