IDOL ANALFABETÓW

IDOL ANALFABETÓW

Paweł Tanajno – przedsiębiorca i polityk (PO, Ruch Palikota, DB) bez żenady napisał na...

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę Cmentarz to być może najlepsze miejsce do...

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA     Media żerują na naszej frustracji i strachu, na żądaniu...

A mógł powiedzieć:

A mógł powiedzieć:"Kryśka - znajdź se chłopa!"

Ulubionym zawołaniem posłanki Pawłowicz jest: „Zamknij mordę!”, kierowane do bliźnich,...

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Musiał minąć ponad tydzień, żebym nabrał dystansu do wydarzeń przed Pałacem...

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Unia Europejska powinna wywalić Polskę na zbitą mordę, nie bawić się w procedury,...

Przeciw bolszewizacji prawa

Przeciw bolszewizacji prawa

Dzień 16 lipca zapewne przejdzie do historii najnowszej państwa polskiego, ponieważ – w...

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA? Jak to możliwe, że system wyborczy tak prosty i jasny jak ordynacja...

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Antoniego Macierewicza uważałem do wczoraj za wariata, idealnie wpisującego się do...

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie Ale pomimo...

wielkanoc 2017

wielkanoc 2017

{jcomments on}

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM? Protesty grup zawodowych...

Ręce precz od samorządów!

Ręce precz od samorządów!

  Ręce precz od samorządów! Rola samorządów w państwie zależy od całościowej jego...

rżnięcie

rżnięcie

  Krzysztof {jcomments on}

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

Już wiadomo, że za chwilę PiS będzie fetował swoją klęskę jako zwycięstwo, tym...

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach   „Wolność jest wielkim darem. Nie...

PiS czyli: Poniżać i Szmacić  (cz.I)

PiS czyli: Poniżać i Szmacić (cz.I)

Na Facebooku opublikowałem komentarz dotyczący, cierpiącej na bezjajowość opozycji...

EDUKACJA MARIONETEK

EDUKACJA MARIONETEK

            EDUKACJA MARIONETEK   Społeczeństwa istnieją dzięki posłuszeństwu: wobec...

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

Najpierw, jak jakiś najgorszy lewak, oburzałem się, na to, że minister Szyszko...

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI   Największym problemem nauczycieli i...

władza

władza

     Krzysztof    {jcomments on}

cywilizacyjne dylematy Europy

cywilizacyjne dylematy Europy

Głośnym ostatnio stał się wywiad Jarosława Kaczyńskiego udzielony niemieckiemu...

mimozy

mimozy

{jcomments on}Krztsztof

„Bolek” czy nie? Nigdy się nie dowiemy

„Bolek” czy nie? Nigdy się nie dowiemy

Wałęsa wszedł już do światowej historii i nic ani nikt go stamtąd nie wymaże, a...

33 tys. znaków na temat szkolnictwa

33 tys. znaków na temat szkolnictwa

„Kwestia szkolna" jest istotną częścią „kwestii polskiej", tego, czym żyjemy i jak...

PODRÓŻE

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Ale pomimo wszystko ci z nas, którym udało się przeżyć – mają obowiązek budowania od nowa, uczenia innych tego, w co wierzymy a w tym co pozostało z naszego życia - szukania dobra i sensu w tym życiu.




Stefan Mustafa Abramowicz - Polak, Tatar, ułan, jeniec, łagiernik, katorżnik, ocaleniec, szczęściarz, rekrut, czołgista, obrońca, wyzwoliciel, cudzoziemiec, nośnik informacji - poszukiwany przez sowiecki aparat terroru NKWD - skazany na zapomnienie i życie na obczyźnie – w końcu u schyłku swych lat ożył w świadomości swojego Narodu.

Dziękuję Bogu, że nakazał mi wrócić z dalekiej Ameryki do Anglii, bym potem miała zamieszkać w Manchester pod przyjaznym dachem zapomnianego przez świat człowieka, który przez blisko 10 lat opowiadał mi epizody ze swego życia. On sobie wybrał mnie za swoją sekretarkę i rzecznika, a przy tym traktował jak własną córkę, zadając mi lektury do czytania i wyznaczając mi zadania. Jego opowieści podbiły moje serce. Dlatego wiedziałam, że muszę ocalić świat ułana od zapomnienia.
Na kartkach spisywałam wszystko co mi mówił, bym teraz mogła dzielić się jego życiem jak chlebem z innymi…
Któż by wcześniej pomyślał lub w to uwierzył, że jedno życie skromnego człowieka, o którego istnieniu jeszcze trzy lata temu nikt w Polsce ani w Manchesterze nie miał pojęcia, może zatrzymać na sobie oczy całej Polski i Polaków. Być może kiedyś na chwilę zatrzyma oczy świata, za którego wolność walczył i krew swą przelał.
Jego pasjonujące - aczkolwiek do niedawna ukryte życie, to piękna epopeja. To także wątek na scenariusz filmowy do odysei Tatara ułana, ukazujący dramatyczne losy polskiego Bohatera – kończące się pięknym Love Story. Wojskowi mówią, że Rany wojenne nigdy się nie goją, stąd miejsca po szarpanej ranie wojennej jak stygmat krwawiły mu przez 71 lat – przypominając piętno wojny. Wszystko zabliźniło się dopiero w jego setne urodziny. Taki sekret nosił na sobie… Czas pokaże czy świat się nim zachwyci.
Polska swemu Obrońcy
a1Kolejny raz Konsulat RP w Manchester był zaszczycony swym wyjątkowym gościem porucznikiem Stefanem Mustafą Abramowiczem - ostatnim ułanem Rzeczypospolitej, na którego czekał medal wojenny.
Nasza mała Polska, którą na angielskiej ziemi w Manchester zastępuje służba konsularna RP, wspiera nas i towarzyszy nam w miarę możliwości we wszystkich polskich sprawach. Nowy Konsul Generalny Pan Leszek Rowicki, bardzo sprawnie zorganizował uroczystość wręczenia Porucznikowi medalu „Obrońcy Ojczyzny 1939 – 1945,” który przyznawany jest Walecznym, a wyróżniono nim naszego ułana.
Uroczyste wręczenie miało odbyć się w poniedziałek 3 kwietnia 2017r. w porze lunchu o godz. 13:00. W tym czasie Anglicy mają zwyczaj wychodzić na przerwę, a w centrum miasta przy naszej placówce robi się wyjątkowy ruch. Wtedy pod konsulat podjechała czarna angielska taksówka z weteranem. Pomogłam wysiąść dostojnemu Tatarowi z kabiny taksówki. Od razu znalazł się tłumek gapiów, który zapewne widział już wszystkie cuda tego świata, ale mijając nas nie szczędził swej uwagi i obserwował niecodzienny widok. Z zaciekawieniem oglądano nas. Dystyngowany staruszek w berecie z orzełkiem i brzękiem medali na marynarce – symbolem żołnierskiej walki, heroizmu, odwagi, trudu, wytrwałości na polu walki, za odniesione rany i zwycięstwa - zatrzymał na sobie oczy wielu młodych przechodniów Manchesteru. Asystowała nam nie mniej paradnie ubrana w galowym mundurze moja córka - sierżant Kadetów Brytyjskich Sił Powietrznych RAF-u, oraz wiernie towarzyszyła swemu ojcu troskliwa córka Janet. Zjawiliśmy się przed czasem i spacerowym krokiem bez pośpiechu dotarliśmy na miejsce, mijając również zaciekawionych Polaków – petentów konsulatu. Przeciekawy widok osoby staruszka weterana na ulicy wzbudzał ciekawość na tyle, że odprowadzano nas wzrokiem.
On naprawdę inspiruje ludzi do myślenia.
Brytyjczycy wyjątkowo dobrze dbają o weteranów II wojny światowej, a społeczeństwo darzy ich patetycznym szacunkiem.
- Czy Brytyjczycy jednak zapamiętają na zawsze co zrobili dla nich Polacy, tacy jak porucznik Abramowicz czy inni nasi żołnierze broniący ich Wyspy i angielskiego nieba w Bitwie o Anglię.
- Czy będą wiecznie wdzięczni Polakom za obronę ich wolności i wolności innych narodów?
Każdego dnia na nowo powinni udowadniać nam Polakom, że są warci tej wolności!
Zanim rozpocznie się uroczystość w konsulacie, powrócę lotem ptaka do Polski, gdzie przez Szefa Szwadronu Kawalerii chor. Mariusza Kowalskiego phm. zawiadomiłam Kielecki Ochotniczy Szwadron Kawalerii i 13. Kielecką Drużynę Kawalerii Harcerskiej „Zagon” im. 13. Pułku Ułanów Wileńskich („Ten trzynasty ten zwycięski, stoi w Kielcach, choć Wileński…”) o specjalnych pozdrowieniach od ułana Abramowicza dla Koła Rodziny Pułkowej Trzynastaków z prośbą - o przekazanie jego przesłania dla Polaków, by pamiętali o zasługach Tatarów dla Polski.
Pragnę wspomnieć, że porucznik Abramowicz jako ułan ma szczególny sentyment do tego szwadronu, który kultywuje tradycje jego 13. Pułku Ułanów Wileńskich.
Trzynastacy natomiast z wielkimi honorami i godnością traktują porucznika jako swego Bohatera, który jest dla nich żywą legendą i wzorem do naśladowania dla wszystkich pokoleń. Kilkakrotnie wieloletni instruktorzy ZHP i pasjonaci historii Oręża Polskiego - panowie: chorąży Mariusz Kowalski i rotmistrz Robert Mazur - kawalerzyści, przesyłali przeze mnie zdjęcia Kawalerii wraz z pozdrowieniami i życzeniami dla Ostatniego Ułana Rzeczypospolitej, zapraszając go do Kieleckiego Szwadronu.
Ta znakomita znajomość bardzo służy naszemu Tatarowi, który po tak wielu latach osamotnienia na emigracji poczuł łączność z rodakami - kawalerzystami w Polsce i czuje się bardzo potrzebny Polakom. Z racji swego sędziwego wieku nie zdecydował się jednak na wojaże i odwiedziny drogiego mu Kieleckiego Ochotniczego Szwadronu Kawalerii im. 13. Pułku Ułanów Wileńskich.
Ta wspaniała wymiana myśli i gestów spowodowała, że zatelefonowałam do Polski i rozmawiałam z gen. brygady BSS Jerzym Murzą Kniaziem Szahuniewiczem herbu Akszak z rodu Czyngis – Chana, prezydentem Związku Szlachty Tatarskiej Byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego i prezesem Narodowego Centrum Kultury Tatarów RP w Gdańsku. Pan Szahuniewicz jest komandorem Tatarsko – Polskiej Komandorii zrzeszającej osoby pochodzenia tatarskiego i polskiego.
Skontaktowałam się z nim, by porozmawiać o niezłomnym żołnierzu i szlachetnym człowieku jakich mało – Por. Mustafie Abramowiczu – polskim Tatarze.
Po tym jak przekazałam prośbę ułana do Polaków, by pamiętali o polskich Tatarach i ich zasługach dla Polski - zrodził mi się pomysł w głowie, by zadzwonić do gdańskich Tatarów.
W słuchawce telefonu usłyszałam głos Pana Szahuniewicza, którego kompletnie zaskoczyłam swym telefonem. Jemu także przekazałam przesłanie, spełniając prośbę Ostatniego Ułana. Wprowadziłam go w temat, tłumacząc jak poznałam prze-skromnego Tatara i po kolei jak to wszystko się zaczęło.
Aby wyrwać z zapomnienia i doprowadzić do dzisiejszej glorii postać Ostatniego Ułana, dziś osławionego nimbem czci i uznania - musiałam rozpocząć mozolny proces medialny trwający blisko trzy lata. Angażując się osobiście nad promowaniem i nagłaśnianiem w mediach osoby sędziwego staruszka, byłam przekonana, że on wart jest mego poświęcenia. Mimo, że ani w Polsce ani w Anglii do niedawna nikt nie miał pojęcia o jego istnieniu – drążyłam temat. Ci natomiast, którzy mieli pojęcie w Polsce i w Manchesterze - z braku własnego pożytku nie byli zainteresowani zwykłym nieznajomym. Dlatego latami nie robili nic na drodze do uhonorowania zapomnianego aczkolwiek zasłużonego żołnierza, który regularnie płacił składki kombatanckie. Gdy zrobiło się głośniej wokół Ostatniego Ułana i zaczął być modny medialnie, szybko pojawili się chętni z odwiedzinami, wywiadami czy chętni do robieniem sobie z nim zdjęć. Rodzina konsekwentnie im odmawiała. Drodzy, gdzie byliście wcześniej tyle lat?
Pan Szahuniewicz był poruszony mym telefonem. To właśnie spowodowało, że upomniał się w Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych o medal „Obrońcy Ojczyzny 1939 - 1945” dla swego pobratymcy, tak jak ja upominałam się od 2015r. w Konsulacie RP w M’cr, a przy tym u Pani minister Anny Marii Anders i w Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy o uhonorowanie przez Polskę swego zapomnianego Bohatera.
Tym razem UdSKiOR przyznał ułanowi w dniu 24 lutego 2017r. medal w uznaniu za wybitne zasługi położone w walce o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej i zawiadomił o tym nasz konsulat. Konsul Generalny Pan Leszek Rowicki bardzo sprawnie zorganizował uroczystość, która potem okazała się miłym doświadczeniem dla wszystkich zebranych. Atmosfera tamtego popołudnia wybrzmiała echem w tej fotorelacji.
Gdy pojawiliśmy się w konsulacie już w drzwiach ze szczerą radością przywitali nas ochraniarze znani nam z poprzedniej uroczystości. Nie szczędzili miłych słów i uśmiechów, które są zawsze drogie choć nic nie kosztują. Starsza córka Pana Stefana - Mary wraz ze swą przyjaciółką w ostatniej chwili nadjechały taksówką, która utknęła w zatorze drogowym w centrum miasta.
Bardzo punktualny Pan Konsul przywitał nas ciepłym uściskiem dłoni, wyróżniając nieukrywaną serdecznością swego honorowego gościa. Pomiędzy dwoma rzędami fotelików w multimedialnej Sali im. Gen. St. Sosabowskiego po środku przygotowano fotel dla zasłużonego weterana. Do Sali przybyło trzech konsulów, którzy z głębokimi ukłonami witali Ostatniego Ułana. Pan Stefan prawdziwy ułan i dżentelmen, pomimo protestów płci pięknej, za każdym razem wstawał z fotela, by uścisnąć i pocałować dłoń obydwu pań konsulów. Wszystkie panie na Sali były zachwycone szarmancką postawą ułana, a jedna z nich retorycznie zapytała:
…Czy są gdzieś jeszcze (wolni) tacy mężczyźni jak nasz ułan?
Przybył również Pan Konsul Wydziału Paszportów, który również serdecznie przywitał się z honorowym gościem. Wszyscy zostaliśmy sobie przedstawieni przez Konsula Generalnego. Najmłodszym pracownikiem zespołu konsularnego była Pani Sekretarz Kierownika Placówki, bardzo ciepła i cierpliwa osoba na właściwym miejscu.
W przemiłym kameralnym towarzystwie zajęliśmy miejsca a Konsul Generalny Pan Leszek Rowicki rozpoczął uroczystość przywitaniem honorowego gościa i przeczytał z kartki krótki życiorys, który otrzymał z MSZ z Warszawy. Czytający nie wiedział jednak, że tak jak poprzednio 12 lipca 2016r. w przeczytanym przez Ministra Krzysztofa Szczerskiego życiorysie porucznika - zamieszczono błędne informacje o Stefanie Mustafie Abramowiczu, a dotyczyły one walk podczas Kampanii Wrześniowej.
Te same błędy zamieszczono w Wikipedii tworząc tam ubogi profil Stefana Mustafy Abramowicza i na nowo pisząc mu życiorys, który po całości zmieniłam i uzupełniłam wg faktów. Na podstawie wcześniejszych nierzetelnych (Sic!) informacji w Wikipedii inni bardzo się pośpieszyli. Konfabulując wysilili się na artykuły z niezgodnymi danymi (Sic!) w oparciu o fikcję z Wiki z wcześniejszego profilu S M Abramowicza.
W tych artykułach do tej pory tkwią błędne (Sic!) informacje o Ostatnim Ułanie. Nikt ich nie poprawia! Nikt z „mądrych” tego świata niczego nie prostuje, a tym wprowadza ludzi w błąd… Tak „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się „prawdą.”
Dlatego korzystając z okazji prostuję:
Wprawdzie ułani 13. Pułku Ułanów Wileńskich wraz z końmi zostali przetransportowani pociągami w wagonach, by walczyć z wrogiem na Mazowszu i Lubelszczyźnie, ale nie było tam z nimi starszego ułana Abramowicza. On został w koszarach i wykonywał inne rozkazy. Ładował ułanów i konie w pociągi, które jechały na front z Niemcami. Wtedy również załadował na pociąg i pożegnał swego młodszego brata Bekira, (ur. w 1917r.) który przyszedł w 1938r. jako rekrut do 1. Szwadronu Tatarskiego 13. Pułku Ułanów Wileńskich i wraz z ułanami był wieziony na 1-szą linię frontu. Masy rezerwistów zgłaszały się do armii. Byli wysyłani pociągami na front zachodni wraz z czynną służbą. Sam Mustafa nie stoczył bezpośredniej walki z niemieckim najeźdźcą w Kampanii Wrześniowej - jak to mylnie o nim napisano. Rozkaz nakazał mu wysyłać żołnierzy na front, a pozostając w koszarach z rekrutami pozbawionymi mundurów miał wedle rozkazów pozyskiwać konie z okolicznych gospodarstw dla wojska.
Jako jeden z najlepszych luzaków Tatarskiego Szwadronu miał te konie ujeżdżać i przygotować pod siodło dla żołnierzy, gdyż w pułku oprócz rekrutów zostało ok. 150 ułanów i tylko jeden rumak – koń jego d-cy – „Farys.” Pomimo, że w Polsce nie walczył w otwartym polu z Niemcami, bezpośrednio wsławił się innym bohaterskim czynem. Z własnej nieprzymuszonej woli osłonił swego d-cę Legionistę - por. Zygmunta Barcickiego.
Osłonił go przed komunistycznymi Żydami, którzy wydawali polskich oficerów Sowietom. Porucznik bezpiecznie dotarł na Litwę i tam dostał się z innymi ułanami do obozu internowania. Tym sposobem zażarty wróg Lenina i Stalina – Legionista Piłsudskiego por. Barcicki uniknął niechybnej śmierci w dole katyńskim. To była zasługa Tatara - muzułmanina, który uratował katolickiego oficera. Podczas Kampanii Włoskiej spotkali się na wolności w Loreto, gdzie por. Zygmunt Barcicki zaprosił swego dzielnego żołnierza i innych ułanów na swój ślub kościelny.
Mustafa Abramowicz naoczny świadek w obozie Kozielska do dziś nosi w sobie obrazy polskich oficerów zgładzonych potem w Katyniu.
Wtedy starszy ułan Abramowicz na jego oficerskim koniu pozorował d-cę - nadstawiając za niego swego karku, podczas kiedy sam d-ca wmieszany między ułanów szedł pieszo. Mustafa aresztowany przez Sowietów 27 IX 39r. wywieziony został do przejściowego obozu w Kozielsku, gdzie po raz ostatni widział tam naszych oficerów oraz znanych mu wysokich urzędników i sąsiadów ze swego rodzimego Klecka. Los ich dzisiaj jest nam dobrze znany.
Po ewidencji bojcy i NKWD pilnie Ich strzegli pod strażą i kluczem w zamkniętych pomieszczeniach na terenie Monastyru im. Maksyma Harkaho. (z relacji S. M. Abramowicza, który powtarzał za sowieckimi bojcami wynika, że: „Maksym Harkaho był złodziejem a mimo to Sowieci jego imieniem nazwali Monastyr…”)
„…Naokoło tych zabudowań gęsto stała sowiecka straż pod bronią i pilnowała polskich oficerów. Widziałem jak bojcy wyprowadzali na zewnątrz po kolei któregoś z oficerów i szybko zamykali na klucz pozostałych w pomieszczeniu budynku. Odbywało się to pod ścisłą strażą uzbrojonych wartowników i gdzieś ich prowadzono. Nie były nam znane zamiary NKWD wobec naszych dowódców.
Tak bardzo bali się rozbrojonych polskich oficerów wciąż czując przy nich zagrożenie. Był to jednocześnie strach i rewanż za porażkę z 1920r.,” opowiadał były jeniec Kozielska Mustafa Abramowicz.
Po odczytaniu krótkiego życiorysu Pan Konsul podszedł do żołnierza Abramowicza i poprosił o przyjęcie przez niego okolicznościowego medalu „Obrońcy Ojczyzny 1939-1945.” Medal umieszczony był w otwieranym futerale w kształcie ramki za szkłem. Podziękował weteranowi II wojny za poświęcenie dla Ojczyzny, a w uznaniu za zasługi gratulował mu odwagi, bohaterstwa oraz heroicznego patriotyzmu. Wręczył także pamiątkowy dyplom.
Po uhonorowaniu Pan Stefan otrzymał gorące oklaski wraz z życzeniami zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!
Honorowy gość był niepomiernie wzruszony i dziękując za wyróżnienie tak powiedział:
…Przyjmuję medal w imieniu swoich kolegów żołnierzy, których tak wielu w Polsce i na innych frontach w Italii zginęło. Oni ginąc nie otrzymali żadnych nagród i odznaczeń, tylko polegli w Polsce i na obcej ziemi. Ci, którzy przetrwali łagry szli do boju z uśmiechem i radością na twarzy, że walczą ze wspaniałym, nieugiętym wodzem Gen. Andersem w Italii i tam pod Monte Cassino. Chętnie oddawali życie za Polskę. Ale my co przeżyliśmy - po zwycięskiej wojnie nie mogliśmy wrócić do Polski… Tutaj uciął i ściszył swój głos...
Pan Konsul uścisnął rękę zasłużonemu i wzniesiono uroczysty toast na jego cześć wraz z okrzykami życząc: Niech nam żyje w zdrowiu 200 lat! Niech nam żyje! Zdrowia! Zdrowia! Dużo zdrowia!
Pan Stefan – prawdziwy ułan nie stronił w życiu od whisky, a tym bardziej otoczony tyloma kobietami wychylił kieliszek do dna z wybornym winem.
Po toaście nastąpiła mała, miła niespodzianka. Przygotowałam dla Pana Stefana cztery grafiki patriotyczne, które wcześniej opracowałam wraz z bardzo zdolnym studentem filozofii w Polsce – informatykiem Panem Brożyńskim ze Stowarzyszenia Patriotów Ziemi Częstochowskiej Klubu Patria. Ten wierzący w Boga człowiek - wykonał w Polsce pracochłonne grafiki specjalnie dla Pana Stefana, poświęcając swój czas między pracą a zajęciami na studiach, nie szukając przy tym zapłaty. Skromnie prosił tylko o przekazanie ułanowi życzeń od siebie.
Po kolei każdy z czterech konsulów wręczał ułanowi ciekawą grafikę patriotyczną, ku jego ogromnemu zdziwieniu i zaciekawieniu. Konsulowie zadawali mu pytania czy rozpoznaje siebie na grafikach w tych artystycznych dziełach. Konsulowie i zebrani oglądali kunszt artystyczny młodego Polaka z Częstochowy, nie kryjąc przy tym podziwu. Oprócz grafik przygotowałam zdjęcie portretowe jubilata z jego 102. urodzin, takie za szkłem w ramce passe-partout, gdzie na rewersie umieściłam słowa na wieczną pamiątkę, znalezione w szkolnym pamiętniku mego ojca z 1947r.
Wszyscy konsulowie, Sekretarz konsulatu i my na końcu złożyliśmy swoje podpisy pod sentencjami. Dla utrwalenia tych chwil uroczystości – pragnąc zatrzymać czas - zrobiliśmy sobie zdjęcia z Bohaterem trzymając patriotyczne grafiki.
Zabrakło wśród nas jednej osoby - Pana Jerzego Szahuniewicza - Tatara, który był sprawcą tego, że przyznano medal Porucznikowi, a w konsekwencji tego odbyła się miła uroczystość w konsulacie.
Po wspólnych zdjęciach Pan Konsul Generalny zaprosił grono do rozmów. Piękny to był moment, kiedy zasłużony żołnierz jak Odys siedział po środku Sali w fotelu, a przy nim siedzący Pan Konsul Generalny towarzyszył mu w rozmowie. Naokoło wianuszkiem otoczyła ich i słuchała trójka konsulów, rodzina i przyjaciele.
Wręczyłam konsulowi książkę autorstwa Mustafy Abramowicza z własnoręcznym podpisem autora, którą swoimi staraniami wydałam we Wrocławiu na przełomie 2015/16r. przy współpracy Muzułmańskiego Związku Religijnego RP i Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego. Książka nadzwyczaj ucieszyła konsula, który wertując ją kartka po kartce zadawał wiele pytań autorowi. Jednym z nich było takie pytanie:
- Jak wyglądał sam moment wyjścia na wolność z obozu w Starobielsku?
Pan Konsul był niezmiernie ciekawy okoliczności tamtej chwili. Niestety, Pan Stefan ma trwały uszczerbek na zdrowiu z dużą utratą słuchu i nie usłyszał pytania. Ponieważ znam dobrze wiele szczegółów z autobiografii ułana i zajmuję się uzupełnianiem jego biografii - odpowiedziałam konsulowi:
- Po amnestii w 41r. do obozu w Starobielsku, gdzie przebywał Pan Stefan, przyjechał płk Wiśniewski w przedwojennym polskim mundurze i 2tys. polskich żołnierzy, jeńców wojennych usłyszało upragnioną wojskową komendę: „ - Baczność i wyjście na wolność!”
Bojcy, tzn. sowieccy żołnierze otworzyli bramę obozu a Politdruk powiedział: ”Co było między nami, to już zapomnijmy. Teraz my jesteśmy sprzymierzeńcy i mamy wspólnego wroga. Będziemy wspólnie walczyć przeciw niemu.”
Nie było łatwe dla Polaków zmienić myślenie i przejść do porządku dziennego po tak ciężkich doświadczeniach osobistych i historycznych. Trudno Im było z Sowietami się bratać i zaufać wczorajszym wrogom.
Wszyscy wtedy wyszli z obozu Starobielsk i szli na stację, by jechać w kier. na Kujbyszew nad Wołgą w Samarze. Tu przeniesiono placówkę dyplomatyczną, która organizowała pomoc Polakom, zaciągającym się do nowo tworzącej się Polskiej Armii.
Przy okazji wspólnych rozmów napomknęłam Panu Konsulowi o pomyłce zawartej w przeczytanym życiorysie Pana Stefana, o której konsul nic nie wiedział, otrzymując gotowy życiorys z MSZ z Warszawy.
Po wyczerpaniu wielu pytań przy miłej atmosferze rozmów, przy kawie, herbacie i polskim cieście - przyszedł czas na zakończenie spotkania. Pan Konsul podziękował wszystkim za uroczystość z nadzieją, że niebawem znowu wszyscy się spotkamy. Pożegnaliśmy się i opuściliśmy konsulat.
Porucznik Stefan Mustafa Abramowicz – „Munia” to człowiek przeszło jednego wieku, którego życie wyśpiewał tatarski szwadron z buńczukiem, pisała w nim koszmarna pani wojna, przemieliły obozy stalinowskie, gdzie nadzieja tam dawno zgniła. Wydobyty z dna i otchłani gehenny, zdjęty z golgoty znów powrócił na wojenny szlak. Tym razem jako ułan żeliwnego rumaka Shermana, by ze swym Mojżeszem Wschodu przebyć Morze Kaspijskie i dobić do Iranu - Ziemi wolności.
To żołnierski los go z 10 lat tułał po świecie, a jak tułał – wszystko już wiecie…
Poniżej zamieściłam tekst pieśni, został przesłany specjalnie dla Pana Stefana przez Maura – Pana Edka w nawiązaniu do artykułu o 102. Urodzinach Ostatniego Ułana. Nasz ułan wzbudza w ludziach refleksje i prowokuje tym do myślenia, szukania. Dlatego nawiązujemy ze sobą kontakty i dzielimy się z innymi ciekawostkami.
Tak napisał Maur: Warto to przesłać Szanownemu Jubilatowi. To pieśń Ułanów Wileńskich z czasów jego młodości. Jeszcze zanim został ułanem. W tym pułku służyli moi przodkowie.


Pieśń 1. Szwadronu Ułanów Wileńskich

Przez lasy pola kraj wyzwolony,
Jadą ze śpiewem tatarskie szwadrony.
Jedzie pułk cały piosenki śpiewa,
Sztandar zielony dumnie powiewa.
Szable przy siodłach w ręku z lancami,
Na nich proporce z półksiężycami.
Wszyscy odważni śpieszą na bój,
Za Polskę wolną Za naród swój.
Jedzie w szeregu Czerkies Abdułów,
Przybył do Polski z górskich aułów.
Przybył on razem z kaukaskim baszą,
Aby walczyć wspólnie za wolność naszą.
















Xenia Jacoby  

Komentarze   

 
kniha
0 #8 kniha 2017-11-17 05:30
If your e not comfortable with them. I grab her by the ass and
spread her cheeks and stick my tongue in her pussy then in her waiting
ass.

my web blog ... kniha: kremassig.blogaaja.fi/.../
Cytować
 
 
abcknihy.blogaaja.fi
0 #7 abcknihy.blogaaja.fi 2017-11-16 19:57
Dance items like Garba, Ras are famous. We went through the usual small-talk that we always did when an IT mishap brought
him to my office.

My webpage ... kniha (abcknihy.blogaaja.fi: abcknihy.blogaaja.fi/.../)
Cytować
 
 
knihy
0 #6 knihy 2017-11-16 16:34
Two others now hungrily and expertly licked his cock which felt as
though it would rocket off of his human body. He came
powerfully in less than half a minute, the voyeuristic memory of his sexy neighbor s
own wet climax still vivid in his mind.

Here is my page ... knihy: barsiggo.blogaaja.fi/.../
Cytować
 
 
knihy
0 #5 knihy 2017-10-10 12:21
Go over to these men and suck their cocks to start.
And I got sick twice.

My weblog ... knihy: knihylight.000webhostapp.com/. ../
Cytować
 
 
supertlumacz
0 #4 supertlumacz 2017-08-22 20:12
Leszek, nowy konsul generalny, ma czyste konto wśród brytyjskich służb antyterrorystyc znych i nie można mu zarzucić koordynacji prowokacyjnych dywersyjnych działań na terenie UK ukraińskiego sojusznika Polski. Co innego poprzedni ambasador Witek Sobkowiak.

W 2013 roku przybyły z zamiarem dokonywania prowokacyjnych ataków na muzułmanów obywatel Ukrainy Pavlo Lapshyn (Pawlo Lapszyn?) w ciągu niespełna tygodnia od przybycia zdążył podłożyć bomby pod 3 (trzy) meczety i zamordować powszechnie szanowanego dziadka 22 wnuków. Czy Witek nie wiedział kto naprowadzał Pawlo na cele?

A Ukrainian student has admitted murdering an 82-year-old man who was walking home from a Birmingham mosque.Mohammed Saleem was stabbed by Pavlo Lapshyn in Small Heath on 29 April, less than a week after Lapshyn had arrived in the UK.

At the Old Bailey, 25-year-old Lapshyn pleaded guilty to murder, as well as plotting to cause explosions near mosques in Walsall, Tipton and Wolverhampton in June and July.He will be sentenced on Friday.

The postgraduate student, from Dnipropetrovsk in Ukraine, was living in Birmingham while on a temporary work placement in the city when he killed Mr Saleem.

The grandfather of 22 had been attending prayers at the Small Heath mosque and was just yards away from his home when he was stabbed three times.

Later, Lapshyn planted three bombs near three mosques in the West Midlands as part of a campaign he said was motivated by racial hatred.

He was arrested almost a week after an explosion near the Kanzul Iman Masjid mosque in Tipton on 12 July.
Mohammed Saleem was murdered just yards away from his home in Small Heath

Assistant Chief Constable Marcus Beale described Lapshyn as a "self-starter" who would have been likely to go on to commit further offences, while in the UK on a year-long visa."He was motivated through what he had learnt himself - he was operating alone and not part of wider group," he said.

"He is an evil and ill-informed man, he was extremely dangerous."His motivation was that the white man was better than anyone else."After his initial arrest for planting the explosive device outside a mosque in Walsall, he told police: "I would like to increase racial conflict."

When asked why he had targeted the mosque he replied: "Because they are not white - and I am white."

Mr Saleem's daughter Shazia Khan said: "He did not do anything to deserve this - other than be a Muslim.

"The effect of the trial process has been very difficult for the whole family; we have not had the peace to grieve for our father, but we are hoping for closure after sentencing on Friday."Hopeful ly he will get the sentence he deserves.

"We question why he did it, the reasons he has given we can't accept, for someone to commit such a heinous murder."It's such a pity he's wasted his whole life for personal hatred of a particular race."

'Shrapnel and nails'
Lapshyn was on placement at software company Delcam, and his apartment above the company's offices was searched as part of police investigations. The company's chief executive Clive Martell said staff were "deeply shocked and saddened".


West Midlands Police used CCTV to trace Lapshyn - this shot shows him boarding a bus from Birmingham to Walsall carrying the bomb

Lapshyn walks towards Walsall mosque carrying bomb
Image caption
Lapshyn walked towards the Walsall mosque carrying the bomb in a children's lunchbox After planting the Walsall bomb Lapshyn travels back to Birmingham and buys a bottle of wine
Another CCTV image from a shop shows Lapshyn buying a bottle of wine back in Birmingham after planting the Walsall bomb


Suseuent photi shows remains of device that exploded at Walsall mosque
Image caption

Det Supt Shaun Edwards, from the West Midlands Counter Terrorism Unit, said: "We found part-made devices in Lapshyn's room plus chemicals and bomb-making equipment, so it is clear he planned to place further devices with the intention of killing or maiming innocent members of the public.

"All three of the devices he detonated were powerful but his final attack in Tipton was the first to feature shrapnel and nails.

"He placed this near the mosque's car park with the intention of hitting worshippers as they arrived for prayers.

"Thankfully, the service had been put back an hour so the mosque was largely deserted when the bomb went off."


Mr Saleem's daughter Shazia Khan: "Our father was a lovely, kind man"

Mr Edwards said that during interviews Lapshyn had been keen to take credit for the attacks, although at the Old Bailey he denied endangering life in the Walsall blast. That charge is to lie on file.

Within days of the first bomb exploding in Walsall on 21 June, officers had a clear picture of what the 25-year-old looked liked after analysing footage from hundreds of CCTV cameras in the area.

West Midlands Police said the problem was finding Lapshyn as he was a "loner".

"It was local neighbourhood officers in Small Heath, asking 'do you know this man?', that got him," Mr Edwards said.

"They noticed he appeared to be wearing work clothes, and started asking the businesses - one of which was Delcam."

One of Lapshyn's tutor in the Ukraine, Viktor Laskin, said he was in "the same state of shock" he had experienced when the 25-year-old was first arrested.

Mr Laskin said: "We never did believe and don't believe now that he could have done this on his own and consciously. "During the years of his studies, he never expressed any anti-nationalis t sentiment, and so his statement that he wanted to increase racism, or whatever it is he said, came as a big surprise for us."
Cytować
 
 
supertlumacz
0 #3 supertlumacz 2017-08-20 13:10
[youtube] www.youtube.com/.../youtube]

[youtube]Russian Writer Awarded by Putin [/youtube]
Cytować
 
 
supertlumacz
0 #2 supertlumacz 2017-08-20 12:56
W Dniu święta Rosji w 2007 roku miały miejsce 3 uroczystości związane z osobą AIS.
1. W głównej sali Kremla Natalii, żonie AIS, przekazano odznaczenie specjalnie ustanowione na cześć AIS.
2. Tamże odczytano wcześniej nagrane orędzie AIS
3. Wkrótce potem AIS przyjął WWP w swojej posiadłości na kilkugodzinnej audiencji prywatnej. Znamienne że wcześniej AIS nie chciał się spotkać z Jelcynem.

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=28U0Wsfyxu0[/youtube]
Cytować
 
 
supertlumacz
0 #1 supertlumacz 2017-08-20 12:22
Pan (tytuł ekscelencja przysługuje tylko ambasadorowi) jest po Brexicie lokalnym przedstawiciele m kraju dostarczającego najemnej siły roboczej. Wszystkie istotne wskaźniki (znajomość lokalnego języka, przestępczość, lojalność wobec kraju pobytu) są wśród brytyjskich Polaków gorsze niż wśród niemieckich Turków.

Pan Stefan Mustafa Abramowicz przebywa w brytyjskim przytułku na koszt brytyjskiego podatnika. Nie jest wdową po gen. Andersie i Polska nie ma pieniędzy nie tylko na synekurę dla Niego, ale choćby na godne spędzenie ostatnich chwil życia w kraju w którym składał przysięgę wojskową.

Chcąc zostawić po sobie godne wspomnienie wykosztował się i poniósł wysiłek fizyczny - pod konsulat podjechała czarna angielska taksówka z weteranem.

Jeśli MSA krępuje się ubóstwa miejsca pobytu, to czy Leszek nie mógł wysłać po niego przynajmniej samochodu służbowego konsulatu?

Znamienne porównanie. Na kilka lat przed śmiercią Aleksander Sołżenicyn był młodszy niż NSA obecnie. Władimir Władimirowicz Putin zajmuje nieco wyższe stanowisko w Rosji niż Leszek w Polsce. Mimo to zadał sobie trud i odwiedził AIS w jego rezydencji spędzając tam kilka godzin, a przecież obowiązki WWP obejmują obsługę przycisków atomowych.

A jakie są statutowe obowiązki Leszka, Konsula Generalnego RP w Manczesterze?
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież