IDOL ANALFABETÓW

IDOL ANALFABETÓW

Paweł Tanajno – przedsiębiorca i polityk (PO, Ruch Palikota, DB) bez żenady napisał na...

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę Cmentarz to być może najlepsze miejsce do...

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA     Media żerują na naszej frustracji i strachu, na żądaniu...

A mógł powiedzieć:

A mógł powiedzieć:"Kryśka - znajdź se chłopa!"

Ulubionym zawołaniem posłanki Pawłowicz jest: „Zamknij mordę!”, kierowane do bliźnich,...

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Musiał minąć ponad tydzień, żebym nabrał dystansu do wydarzeń przed Pałacem...

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Unia Europejska powinna wywalić Polskę na zbitą mordę, nie bawić się w procedury,...

Przeciw bolszewizacji prawa

Przeciw bolszewizacji prawa

Dzień 16 lipca zapewne przejdzie do historii najnowszej państwa polskiego, ponieważ – w...

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA? Jak to możliwe, że system wyborczy tak prosty i jasny jak ordynacja...

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Antoniego Macierewicza uważałem do wczoraj za wariata, idealnie wpisującego się do...

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie Ale pomimo...

wielkanoc 2017

wielkanoc 2017

{jcomments on}

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM? Protesty grup zawodowych...

Ręce precz od samorządów!

Ręce precz od samorządów!

  Ręce precz od samorządów! Rola samorządów w państwie zależy od całościowej jego...

rżnięcie

rżnięcie

  Krzysztof {jcomments on}

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

Już wiadomo, że za chwilę PiS będzie fetował swoją klęskę jako zwycięstwo, tym...

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach   „Wolność jest wielkim darem. Nie...

PiS czyli: Poniżać i Szmacić  (cz.I)

PiS czyli: Poniżać i Szmacić (cz.I)

Na Facebooku opublikowałem komentarz dotyczący, cierpiącej na bezjajowość opozycji...

EDUKACJA MARIONETEK

EDUKACJA MARIONETEK

            EDUKACJA MARIONETEK   Społeczeństwa istnieją dzięki posłuszeństwu: wobec...

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

TYLKO U NAS! Dlaczego PiS popiera wycinanie drzew? Odkrywamy prawdziwe powody.

Najpierw, jak jakiś najgorszy lewak, oburzałem się, na to, że minister Szyszko...

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI

GRUBA BALETNICA, CZYLI EGALITARYZM W EDUKACJI   Największym problemem nauczycieli i...

władza

władza

     Krzysztof    {jcomments on}

cywilizacyjne dylematy Europy

cywilizacyjne dylematy Europy

Głośnym ostatnio stał się wywiad Jarosława Kaczyńskiego udzielony niemieckiemu...

mimozy

mimozy

{jcomments on}Krztsztof

„Bolek” czy nie? Nigdy się nie dowiemy

„Bolek” czy nie? Nigdy się nie dowiemy

Wałęsa wszedł już do światowej historii i nic ani nikt go stamtąd nie wymaże, a...

33 tys. znaków na temat szkolnictwa

33 tys. znaków na temat szkolnictwa

„Kwestia szkolna" jest istotną częścią „kwestii polskiej", tego, czym żyjemy i jak...

KULTURA

Świat bez wad to czat

Ocena użytkowników:  / 16
SłabyŚwietny 

Świat bez wad  to czat.

 izabela„Świat, taki bez wad mi się śnił, mówił mi o nim brat, co za czad” tak brzmią słowa jednej z piosenek mojej ulubionej grupy „Zakaz wyprzedzania”. Zawsze, gdy tego słucham, chyba trochę z przekory, a trochę też, dlatego, że lubię bawić się słowami, zmieniam ostatnie słowo na CZAT.

 

Dlaczego czat?

Przyczyn, dla których korzystamy z czatu jest wiele, począwszy od nudy, przez chęć miłej rozmowy, oderwania się od prozy codzienności, podzielenia się z kimś radością, zmartwieniem. Oczywiście, trudno krytykować za to, że ktoś ma potrzebę porozmawiać, szczególnie   w sytuacji, gdy z jakichś powodów nie może lub nie chce rozmawiać o tym w tzw. realu albo nikogo,
z kim mógłby porozmawiać nie ma. Czat, to miejsce pod tym względem magiczne. Logujesz się anonimowo i anonimowo możesz podzielić się największymi swoimi tajemnicami. Możesz porozmawiać
o pogodzie, polityce, ujawnić swoje przekonania religijne, upodobania seksualne, ponarzekać na złośliwego sąsiada, wredną przyjaciółkę, kiepskiego kochanka, (że o mężu nie wspomnę), żonę, która w ogóle Cię nie rozumie, a do tego seks traktuje jak dopust Boży i na wiele, wiele innych tematów. Jeśli trafisz na wyjątkowego rozmówcę, to może nawet (a raczej na pewno), okaże się, że on ma podobne problemy i że też czuje się samotny (nie mylić z  „sam”) na tym świecie. Nie ma przecież nic wspanialszego, jak poczucie, że jest ktoś, kto cię rozumie. Przecież wszyscy, świadomie lub mniej, pragniemy bezwarunkowej akceptacji. Oczywistym jest więc, że umówicie się na kolejną rozmowę i kolejną, i następną… W miarę rozmów poznawać się będziecie coraz lepiej,
a poczucie twojej, własnej wartości poprawi się znacząco.

Wirtualny świat z realnymi ludźmi bez wad.

czat2To niesamowite uczucie mieć przyjaciela, który nigdy cię nie skrytykuje, zrozumie wszystkie twoje rozterki i nawet te wszystkie błędy, które popełniłaś w przeszłości - w końcu „no one is perfect” - bo z całą pewnością z czasem o tych swoich potknięciach wspomnisz.

Znajomość będzie kwitła, bo właściwie, czemu nie? Przecież to nic złego mieć przyjaciela, tym bardziej, że póki co jest bardziej wirtualny niż rzeczywisty. Czas będzie płynął, a wasze rozmowy staną się coraz bardziej szczere, coraz żarliwsze, coraz częściej ze zniecierpliwieniem będziesz zerkać na zegarek i w pośpiechu wracać z pracy, tulić męża do snu (znanymi tylko tobie sposobami) i walczyć z dziećmi o dostęp do komputera.

Wasze spotkania w wirtualnej przestrzeni staną się niemal rytuałem, bez którego coraz trudniej będzie funkcjonować normalnie. Zdaliście już sobie z tego sprawę, bo od czasu do czasu oczywiście wypadnie któremuś z was coś niespodziewanego, co spowoduje, że nie będziecie mogli się spotkać. Na szczęście nie rozmawiacie już tylko na  czacie, bo tam łatwo się minąć. Macie gg albo inny skype, (bo facebook jest zbyt ryzykowny), których używasz (ostatnio jakby częściej) do kontaktów z rodziną lub przyjaciółką, której świat się wali na głowę (bo przecież kobietom wiecznie coś się wali) i dlatego ostatnio tyle czasu spędzasz przy komputerze.

Przecież żaden normalny partner nie zabroni ci pomagać przyjaciołom, a tym bardziej komuś z rodziny. W miarę upływu czasu rozmowy staną się bardziej zażyłe. Nawet fakt, że ów rozmówca nie wygląda jak „książę z bajki”, lecz  bardziej przypomina tytułowego  Szreka, (albo jego przyjaciela, Osła) nie zniechęci cię do niego, bo przecież nie liczy się wygląd lecz wnętrze człowieka. Pracę też ma inną niż się początkowo wydawało, bo jest wprawdzie szefem, ale ochrony i do tego strażnicy przy przejeździe kolejowym, ale to przez to, że jest indywidualistą i lubi samotność. Poza tym, w ten sposób, ma dużo czasu na czytanie, a oczytany jest, bo inaczej nie znałby się na polityce i na pewno nie skończyłby studiów. Zresztą wiadomo, jak jest z pracą w kraju. Mądrych ludzi się przecież nie docenia. Poza tym, co można robić w Polsce po filozofii?

Oczywiście, zauważasz kilka jego wad np. że bywa niecierpliwy i czasem nawet troszkę porywczy, ale biorąc pod uwagę to, co przeżył… Poza tym żona go nie wspiera, dzieci nie szanują, (bo żona nimi manipuluje) a szef wiecznie się czepia bez powodu. Czasem nawet zdarza mu się wypić nieco za dużo (no, może nawet częściej niż czasem) ale biorąc pod uwagę stres, w jakim żyje, nic to dziwnego. Szczególnie ostatnio, odkąd poznał ciebie i próbuje to wszystko jakoś racjonalnie sobie poukładać. To nie łatwe, bo jak wspomniał w czasie ostatniej waszej rozmowy, stałaś mu się bardzo bliska i nie umie przestać o tobie myśleć. Nic dziwnego, w końcu jesteś niebanalną, wykształconą kobietą, masz poczucie humoru i spory dystans do siebie. Do tego, co by nie mówić, trzymasz się całkiem dobrze zważywszy, że czterdziestka strzeliła kilka lat temu. Oczywiście, nie masz już ciała osiemnastki, ale przecież on to rozumie i nawet powiedział ci kiedyś w sekrecie, że nie lubi sztucznych cycków
i nadmiernie naciągniętych pośladków. Naturalna kobieta jest wg niego o wiele bardziej sexi. W ogóle „dusza człowiek”. Ojciec go terroryzował, matka nie broniła i od najmłodszych lat opiekował się młodszym rodzeństwem. Wspomniał też (mimochodem) jak bardzo było mu ciężko, gdy żona ciężko chorowała, a on na głowie miał cały dom i dzieci a teraz żadnej wdzięczności  za to tylko pretensje i żale. Ale cóż, życie. Jest twardy, nie poddaje się i co najważniejsze jest wierzący, ale kleru nie cierpi  dlatego nigdy się nie rozwiedzie. W tej sytuacji trudno się dziwić, że czasem zagląda do kieliszka.

 Na czacie wszyscy są pierwiastkami.

 Tak się (oczywiście, jakoś przypadkiem) złożyło, że kilka razy (może nawet więcej niż kilka) zdarzyło się wam rozmawiać o waszych relacjach pozamałżeńskich. Nic dziwnego, przecież to temat taki sam jak każdy inny. On wyznał Ci, że kiedyś raz zdradził żonę, ale to była pomyłka i bardzo tego żałuje.

Wyjechał gdzieś służbowo, jeszcze za czasów, gdy miał świetna posadę w dużej, międzynarodowej korporacji i poznał tam pewną panią, która właściwie sama wlazła mu do łóżka. Nie bardzo chciał, bo była wstawiona, a on przecież nie ma w zwyczaju wykorzystywać sytuacji. Jednak „krew nie woda”, a on był wtedy jeszcze taki młody. Poza tym też sporo wypił. Ogromne miał później wyrzuty sumienia, ale „nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem”, stało się. To był ten jeden, jedyny raz, gdy pozwolił sobie na „skok w bok” i nigdy tego sobie nie wybaczy. Głównie dlatego, że kobieta oznajmiła mu po jakimś czasie, że jest z nim w ciąży. Teraz biedny musi płacić alimenty. Płaci, bo jest porządnym człowiekiem, choć nie ma nawet pewności, czy to jego dziecko. Niewielu takich mężczyzn na tym świecie. Poza tym jedynym razem nigdy nie zdradził żony mimo, że co tu ukrywać, bardzo brakuje mu bliskości.

Tobie (rzecz jasna) nigdy nawet przez myśl nie przeszłaby zdrada nawet, jeśli byłabyś „zaniedbywana” przez męża. Też jesteś wierząca, ale w odróżnieniu od niego, co niedziela jesteś z mężem i dziećmi w kościele. Jeśli chodzi o czat-ta pełna zgodność. Oboje bywacie na czacie bardzo rzadko, raz na kilka miesięcy, może na rok. To, że się tu spotkaliście, to czysty przypadek, bo żadne z was „nie szukało”, a już na pewno nie seksu. Oczywiście, macie świadomość tego, że inni wchodzą na czat, by znaleźć sobie kochanka, ale nie wy. Wy jesteście ludźmi na poziomie i z zasadami. Zbieg okoliczności sprawił, że zainteresował cię jego niebanalny nick. Kliknęłaś właściwie od niechcenia, bo inni rozmówcy byli oględnie mówiąc wyjątkowo monotematyczni a czasem nawet nachalni. Chciałaś pośmiać się, pogadać o wszystkim i niczym, ale na pewno nie szukałaś na czacie dłuższych znajomości czy - broń Boże! - okazji do przygodnego seksu. On też na czat zajrzał z podobnych pobudek i do tego do niczego cię nie namawiał. W ogóle chyba cud sprawił, że na siebie wpadliście i już po kilkunastu minutach zgodnie doszliście do wniosku, że rozmawia się wam jak byście znali się od zawsze.

 Po nitce do kłębka kawy.

 czat1Po jakimś czasie któreś z was niby żartem zasugerowało (któreś, czyli on), że fajnie byłoby się kiedyś spotkać i porozmawiać. W końcu to nie zbrodnia wypić razem kawę. Długo się opierałaś ale w końcu uległaś. Ludzie przecież mają prawo mieć przyjaciół i się z nimi spotykać raz na jakiś czas. Oczywiście, żadne z was nie powiedziałoby o tym partnerowi, bo i po co? Zresztą i tak by nie zrozumiał. Jest zbyt ograniczony i przez myśl by mu nawet nie przeszło, że kobieta i mężczyzna mogą się po prostu przyjaźnić i nie ma w tym podtekstu seksualnego. Oczywiście czujesz, że łączy was cos więcej niż tylko sympatia, ale przecież jesteś rozsądna, umiesz panować na emocjami, no i za nic nie poszłabyś do lóżka na pierwszej randce (przepraszam, to przecież nie randka). W najgorszym wypadku pozwoliłabyś się pocałować, a potem zmieszana wyszeptałabyś – nie, nie mogę, przepraszam. W końcu jesteś kobietą i doskonale wiesz, jak postępować z mężczyznami. Taka postawa na pewno utwierdziłaby go w przekonaniu, że nie jesteś pierwszą lepszą, która zdradza męża na prawo i lewo.

Zaczynacie planować to swoje spotkanie. Nie jest łatwo, bo jeśli mieszkacie jakieś sto kilometrów od siebie, to jeszcze „pół biedy”... gorzej, gdy dzieli was kilkaset kilometrów, a przecież trzeba wymyślić jakieś wiarygodne alibi na czas nieobecności w domu. „Chcieć to móc” jak mówi przysłowie, więc sama będziesz zaskoczona jak bardzo kreatywna potrafisz być w swoich kłamstwach. Wprawdzie nie masz w zwyczaju kłamać, ale przecież nie masz wyjścia. Gdy już zorganizowałaś wszystko związane ze „zniknięciem” z domu, trzeba się będzie jeszcze wybrać do kosmetyczki, ewentualnie w miarę własnych możliwości zadbać o swój wygląd. Jeśli nie robisz tego zbyt często, może to wzbudzić podejrzenia twojego partnera, wiec najrozsądniej byłoby wymyślić kilka dni wcześniej jakąś dobrą okazje tych wyjątkowych przygotowań. Tu z pomocą na pewna przyjdzie przyjaciółka, która akurat ma urodziny ( bo imieniny łatwo sprawdzić w kalendarzu), albo robi dziewczyna właśnie kurs kosmetyczny i na kimś musi się uczyć. Gdy już o wszystko zadbałaś, pozostał jeszcze tylko jeden mały szczegół - jak przemycić ciuchy na owo spotkanie tak, by partner nie zauważył. Jeśli pretekstem do zniknięcia była zamknięta dla facetów impreza u koleżanki, nie ma problemu, możesz legalnie wyjść z domu wystrojona... gorzej, jeśli jedziesz do chorej ciotki i w dodatku autobusem. Tu potrzebna jest już kreatywność indywidualna. Kłamstwa zaczynają się mnożyć, ale ty znów z uporem osła (a może pod wpływem czaru pewnego osobliwego Osła) wszystko potrafisz sobie pięknie wytłumaczyć tak, by sama utwierdzić się w przekonaniu, że nie robisz nic niewłaściwego.

Kłębek nie woda, bo życie składa się tylko z pięknych chwil.

 Jakimś cudem udało się wam spotkać gdzieś w połowie drogi, w motelowej (nie wiedzieć czemu) kawiarni. Zachwycona nie jesteś, bo zadupie jakieś i w dodatku motel, ale on nie zna tych stron i przypadkiem ów motel przy drodze wypatrzył. Spokojnie, cicho, żadnych gapiów i prawie (gdyby nie prezerwatywy na widocznej półce w recepcji) romantycznie. Twój niesamowity rozmówca też nie zrobił na tobie piorunującego  wrażenia, bo na fotkach wyglądał jakby młodziej i ważył chyba z tuzin kilogramów mniej. Cóż jesteś jednak tam, gdzie jesteś i nie po to się tyle nakłamałaś, żeby teraz wrócić do domu przed czasem. Brakuje ci jeszcze dodatkowych tłumaczeń przed mężem… Nie ma się co negatywnie nastawiać. Znacie się przecież „całe wieki” i przejechaliście kawał drogi, by miło spędzić czas przy kawie. Nie śmiałaś wspomnieć, ale domyślił się, że pewnie jesteś głodna. Zjedliście całkiem smaczny obiad, potem kawa. Czas płynął powoli. Patrzyliście sobie w oczy, wspominaliście wasze rozmowy i pierwsze spotkanie a czacie. Wziął cię za rękę, delikatnie otulił swoją dłonią, później ją pocałował. Byłaś troszkę speszona  ale, gdy korzystając z nieobecności kelnerki  nachylił się, by cię pocałować  nie protestowałaś. Potem patrząc ci głęboko w oczy powiedział tym swoim czarującym głosem, że pragnie cię i gdyby nie barman i kelnerka, rozebrałby cię, położył na stoliku i pieścił bez końca, a potem zabrał do pokoju na górę i zerznął tak pięknie, jak jeszcze nikt nigdy dotąd. Potem będzie się z Toba kochał do utraty sił. Poczułaś jak trzęsą ci się nogi. Świat stanął do góry nogami, a ty byłaś gotowa rozłożyć swoje i to jak najprędzej.

Niemal natychmiast wstaliście od stolika i ruszyliście na górę, gdzie znajdowały się pokoje. Mało cię już wtedy obchodziło, co pomyśli barmanka i gość w recepcji, od którego twój przyszły, niesamowity kochanek wziął klucz. Mimo, że zawsze byłaś spostrzegawcza, nie wzbudził twoich podejrzeń fakt, że twój znajomy poprosi o klucz do konkretnego pokoju, a recepcjonista podał mu go od reki bez zapłaty. Od drzwi niemal zaczęliście się namiętnie całować i rozpinać kolejne części garderoby, gdy nagle on, znów patrząc Ci głęboko w oczy powiedział, że odkąd poznał Ciebie, ma takie jedno skryte marzenie. Pragnie, byś wzięła „go” (nie trudno domyślić się co) do buzi, zanim zaczniecie się kochać, bo on nigdy wcześniej tego nie doświadczył. Żona jest po prostu zbyt pruderyjna i nie chce pieścić go w taki sposób. Może nie byłaś zachwycona, ale zgodziłaś się, bo przecież za chwilę miał odwdzięczy się tym samym. Poza tym nie chciałaś wyjść na egoistkę, która tylko bierze, a nic sama nie daje, (choć na dawanie musiałaś chwile zaczekać). Gdy tylko skończył tam, gdzie zaczął (kończenia nie musze chyba opisywać i tego jak też raczej nie), a trwało to dłuższą chwilę, zapiął rozporek i wyszedł bez słowa.

Ona została tam, klęcząc na podłodze motelowego pokoju. Może nawet krzyknęłaby za nim kilka wyzwisk, ale była w takim szoku, że nie mogła wydobyć z siebie słowa. Nie wyszła z pokoju do rana, przepłakała cała noc. Nie mogła w takim stanie wrócić do domu. Do męża napisała wiadomość, że ciotce się pogorszyło i zostanie przy niej do rana.

 Lepszy ser w dziobie niż depresja?

 Śmiejecie się? Brzmi jak dobry żart? Problem w tym, że takie rzeczy zdarzają się naprawdę i nie kosmitom, ale zwykłym ludziom takim jak my. To przecież nieprawdopodobne – ktoś powie. Jak można być aż tak ślepym i głupim?

Okazuje się, że można  a co najdziwniejsze, nijak się to ma do ilorazu inteligencji. Tę historię opowiedziała mi kiedyś pewna pani, którą poznałam właśnie na czacie. Nie jakiś „kaszalot” ale o dziwo bardzo inteligentna, wykształcona i przesympatyczna osoba. Skąd wiem? Bo nie miała powodu kłamać. Poza tym, nie trudno zorientować się kto kim jest, gdy nie ma się klapek na oczach. Sposób pisania, prowadzenia dyskusji zdradza bardzo wiele. Opowiedziała mi historię największego błędu, jaki popełniła w życiu. Miała potrzebę z kimś się tym podzielić, a na czacie mogła to zrobić anonimowo. Była zrozpaczona i kompletnie rozbita. Od pół roku brała silne leki antydepresyjne, bo nie umiała otrząsnąć się z tego, co się stało. Bo była głupia i naiwna - ktoś powie. Była, ale nie jest odosobnionym przypadkiem. Czat niestety, przy całej swej „wspaniałości” kryje wiele niebezpieczeństw. Może źle się wyraziłam, może nie czat  a ludzie, którzy używają go jako narzędzia (wspaniałego zresztą, idealnego wręcz) manipulacji innymi. Każdy z nas ma w sobie wielką potrzebę akceptacji.

 Abraham Maslow w stworzonej przez siebie piramidzie wartości  potrzebę oparcia, opieki i protekcji umiejscowił na drugim szczeblu, zaraz po potrzebach podstawowych  czyli fizjologicznych człowieka.  Nic więc dziwnego, że tak łatwo dać się złapać w sidła tych, którzy bez żadnych skrupułów wykorzystają i żerują na tym, co dla nas tak bardzo ważne.  Może też warto czasem przypomnieć sobie bajki z dzieciństwa, np. tę o  „Kruku i lisie”, (napisaną przez Jeana de la Fontainea, a przełożoną na nasz język, przez Ignacego Krasickiego) i nie  otwierać buzi z  zachwytu, tylko dlatego , że ktoś prawi nam komplementy?

Niektórym opisana historia może wydać się zbyt przejaskrawiona, niektórzy na pewno spytają skąd wiem, jak wyglądają czatowe znajomości, czy romanse. Nie zabraknie z pewnością osób, które uznają, że - by o czymś pisać - trzeba mieć jakieś doświadczenie w tym, o czym się pisze. Tym wszystkim, których nurtować będą te i podobne pytania dedykuję słowa mojego dawnego wykładowcy psychologii społecznej (pozwolicie, że nazwisko przemilczę), który zwykł mawiać, że „…każda, nawet średnio inteligentna, studentka studiów humanistycznych, powinna być w stanie wyobrazić sobie, że jest dziwką”.

 Izabela Zakrzewska


Komentarze   

 
supertlumacz
0 #4 supertlumacz 2016-03-13 12:46
Z punktu widzenia mężczyzny opisana przygoda jest ciekawa ale zbyt okrutna dla partnerki(?).

Wady tej nie miała moja własna przygoda , równie ciekawa, którą bym nazwał WSKRZESZENIE ŁAZARZA.

Kończyłem studia, zajęć miałem mało, czas spędzałem na interesach , między innymi na handlu walutą ale indywidualnie bez współpracy z policją czy innymi waluciarzami i na treningach ...siatkówki. Byłem czynnym pierwszoligowce m i nadrabiałem zaległości treningowe. Wynajmowałem pokój na poddaszu, z osobnym wejściem z korytarza, ale bez sanitariatów .

W korytarzu był chyba kran z wodą bo moja partnerka, nadmiernie wykorzystująca mnie seksualnie studentka innego wydziału niższego roku musiała przecież brać wodę do szorowania podłogi od czasu do czasu, Miała klucz i znęcała się nade mną po moim powrocie z wyczerpującego treningu.

Wtedy odkryłem że są 3 niemal niezależne od siebie ZMĘCZENIA
1 Fizyczne
2. Seksualne
3. Intelektualne

Za szorowanie podłogi rozwiązywałem jej zadania (budownictwo lądowe?), czasem zabierałem ją do eleganckiej restauracji, albo dawałem sukienkę lub inny ciuch (handlowałem odzieżą z importu prywatnego).

......................
WSKRZESZENIE ŁAZARZA.

Właśnie kąpałem się po wyjątkowo wyczerpującym treningu i z niechęcia myślałem o oczekującym mnie... maratonie seksualnym. Lekko otarłem sobie dłoń o antenkę podczas ataku chcąc zmieścić się w boisku z wystawy poza linią boczną. Popełniłem podwójny błąd bo nie tylko dotknąłem antenki ale spadając dotknąłem również stalowego odciągu co jest traktowane jako dotknięcie siatki.

Wracałem taksówką będąc oczekiwany blisko 2 godziny wcześniej.

Wszedłem do pokoju na trzecim (?) piętrze ze zbolałą twarzą. Otworzyła mi naga partnerka. Wyjaśniłem jej na powitanie całując ją platonicznie w czoło że jestem ofiarą tragicznego wypadku. Podczas treningu zmiażdżyłem sobie jądra o boczną stalową,linkę, wspomniany odciąg. Straciłem przytomność z bólu. Wezwane przez trenera pogotowie przewiozło mnie do ambulatorium gdzie lekarz dyżurny przywrócił mi przytomność zmniejszając ból przez zamrożenie jąder jak to widujecie u piłkarzy w telewizji po urazach, Po około godzinie jądra się odmroziły ale lekarz ostrzegł mnie że mogę pozostać impotentem i zalecił wstrzemięźliwoś ć seksualną przez najbliższe miesiące...

Kuśtykając dowlokłem się do łóżka i prosiłem ją o okazanie mi współczucia i przytulenie się do mnie i pogłaskanie mnie po głowie. Odwróciłem się do niej plecami. Miała duże gorące piersi i wilgotną miednicę..

Znużony forsownym treningiem mogłem nawet przysnąć , nie pamiętam.

Jednak po pewnym czasie ocknąłem się i nawiązałem rozmowę. Pocieszałem ją aby się nie martwiła bo przecież jak mnie wielokrotnie sama zapewniała w naszych relacjach najważniejsza była wieź duchowa...

Udało się jej przełamać moje inwalidztwo. Nie wykluczam że był w tym element głośnej modlitwy.bo pochodziła ze wsi i była zdrowa i wierząca.

Moje poddasze nie miało sąsiadów, było jeszcze przed ciszą nocną a więc w kluczowym momencie mogłem nie krępować się krzycząc głośno UZDROWIŁAŚ MNIE co obopólnie działało jak silny afrodyzjak a mój organizm wyczynowca zregenerowany drzemką (?) dokonywał cudów wydolności...
Cytować
 
 
supertlumacz
0 #3 supertlumacz 2016-03-11 01:42
2016, 11 marca, piątek , noc, godzina 0239

Wspaniały tekst, może nie ze względu na kunszt literacki na czym się nie znam bo nie jestem krytykiem literackim, ale na pewno ze względu na odważny wybór ciekawej (...) tematyki obyczajowej.

Przyznaję się do bogatego doświadczenia z paniami, ale takiego nie miałem. Szkoda. Pani artykuł wykluczył podobną przygodę, bo zawsze wzbraniałem się od naśladowania cudzych pomysłów... To byłby plagiat.

Pozdrawiam Autorkę
Cytować
 
 
amigo
+2 #2 amigo 2015-01-25 19:03
Wydaje mi się, że w procesie dochodzenia do takich doświadczeń zawarta jest bardzo istotna informacja o tym, w jaki sposób z nich wychodzić, tzn. - jak radzić sobie z prawdziwym problemem, który sygnalizują emocje zrodzone na gruncie owych doświadczeń, takie, jak ból, poczucie upokorzenia, zawodu, zniewagi. Potrzebna jest bardzo precyzyjna identyfikacja tego, co jest przyczyną a co skutkiem. Co jest celem, co intencją, a co narzędziem ich realizacji u każdego z uczestników relacji. Opisana sytuacja jest jedynie pewnym modelem. jednym z bardzo wielu możliwych. Być może wielu znajdzie w niej komplet własnych doświadczeń, a może jedynie jakiś ich fragment - trudno wyrokować o rozkładzie ilościowym. Czat jest wyłącznie narzędziem komunikacji. Ani lepszym ani gorszym od innych. Czat, jako taki, jest metodą całkowicie neutralną etycznie, tak, jak neutralna etycznie jest cała materia nieożywiona. To człowiek ze swoją duchowością - właśnie ze swymi intencjami, celami i metodami działania - naznacza moralnie wszelkie możliwe sytuacje spotkania z bliźnim... To - jeden aspekt mojej refleksji. Drugi - pytanie o to, co dalej.....Co dzieje się "po" opisanym doświadczeniu.. .. innymi słowy - o to, co człowiek czyni z 'katastrofą", która mu się przytrafia. Czy stara się prawidłowo ją rozpoznać, zinterpretować, znaleźć związek między przyczynami i skutkami, nazwać je właściwym słowem. Czy poprzestaje na etapie samego zdarzenia, czy też stara się i zna metodę, by przekuć negatywne jego skutki, złe emocje, stany psychiczne, w coś pozytywnego. Pytanie "co dalej" wymaga odwagi, wymaga decyzji, jest sygnałem iż człowiek ma wolę pracy nad samym sobą. Tzw. złe doświadczenia zawsze ujawniają jakieś problemy osobowości, psychiki , u osoby, której się przytrafiają. Jeśli nie następuje ich "przepracowanie " - najczęściej powracają w tej czy innej wersji, wśród zmienionych okoliczności, w kontaktach z innymi ludźmi... I trzeci aspekt - gdzie sytuujemy w kontekście takiego zdarzenia "porażkę" i "przegraną".... . Np., czy z faktu nadużycia zaufania wynikać powinna zasada, by nikogo więcej owym zaufaniem nie obdarzyć - i to uważamy za właściwy wniosek, czy też - przeciwnie - wygraną jest przezwyciężenie jednorazowej opresji i uchronienie w sobie zdolności do ufania bliźniemu przy wchodzeniu w kolejne relacje......Ty le z mej strony - ku ew. przemyśleniom.. ..
Cytować
 
 
Wojtek Roz
+1 #1 Wojtek Roz 2015-01-25 17:18
No cóż....wbrew pozorom ten artykul opisuje nie tylko zwyczaje na czacie. W każdym segmencie życia spotykamy takie historie , w ktorych ktoś, komu uwierzylismy albo w kogo uwierzylismy , dopinając rozporek wychodzi a my zostajemy na podlodze w pozycji klęczącej z uczuciem...nies maku. Proces dochodzenia do takich doświadczeń - jesli ktoś kojarzy przenośnie - doskonale opisany w tekście
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież