EUROPA

Po zamachu w Berlinie: “Musimy zmienić politykę uchodźczą”

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 
Po zamachu terrorystycznym, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w stolicy Niemiec, kolicyjna CSU domaga się zaostrzenia polityki uchodźczej: “ Imigrantów należy tak długo trzymać w przygranicznych obozach, aż nie zostanie ustalona ich tożsamość.” - uważa ekspert CSU, Armin Schuster.

Według niemieckich mediów, pomimo pewnych zaostrzeń, nadal trwa – choć już w mniejszym zakresie -niekontrolowany napływ uchodźcow do Niemiec. Podobną opinię wyrażają politycy CSU partii współrządzącej z CDU, i którzy od początku krytykowali nazbyt liberalną politykę Angeli Merkel w kwestii uchodźców ostrzegając, że przyniesie ona skutki w postaci destabilizacji państwa, wzrostu nietolerancji wobec cudzoziemców oraz zwiększy prawdopodobieństwo ataków ataków terrorystycznych.

Szef CSU, Horst Seehofer domaga się sformułowania zupełnie nowych zasad w kwestii przyjmowania uchodźców: - Musimy od nowa przemyśleć naszą politykę imigracyjną, jak również sprawy bezpieczeństwa i w ślad za tym ustalić nowe zasady. Jesteśmy to winni ofiarom zamachu i całemu społeczeństwu. -powiedział agencji DPA.

Ekspert partii CDU, specjalista ds. wewnętrznych Armin Schuster, stwierdził, że ciągle jeszcze Niemcy przyjmują wielu uchodźców, którzy nie mają przy sobie żadnych dokumentów, a ich zeznania trudno poddać weryfikacji, stwierdzić, czy na pewno są tymi, za których się podają. Według ubiegłorocznych danych federalnego MSW, około 20 proc. imigrantów ubiegających się o azyl w Niemczech, podało nieprawdziwe dane zarówno personalne, jak i te dotyczące kraju pochodzenia. Większość z nich podawała się za obywateli Syrii, ponieważ Syryjczykom szybciej niż innym przyznawano status uchodźcy ze wszystkimi prawami. MSW przyznaje również, że bliżej nieznana liczba cudzoziemców przedostała się do Niemiec nielegalnie omijając, specjalnie do tego celu stworzone przejścia graniczne.

Domniemany sprawca zamachu - choć coraz mniej domniemany, a bardziej rzeczywisty, bo wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu 24. letni Tunezyjczyk Anis Amri – to klasyczny przykład niezweryfikowanego uchodźcy. Przedostał się najpierw do Włoch, jako pasażer jednej z licznych łodzi dobijających do włoskiej wyspy Lampedusa. Kiedy trafił do ośrodka dla uchodźców w kontynentalnych Włoszech i podpalił szkołę, za co – jak donosi włoska „La Stampa” trafił do więzienia. Kiedy z niego wyszedł przedostał się w 2015 roku do Niemiec, gdzie starał się o azyl. Policja ustaliła, że co najmniej trzykrotnie podawał się za obywatela innych państw niż tego, z którego pochodził, ponadto używał sześciu różnych nazwisk. W Niemczech był również aresztowany, tym razem za posiadanie tabletek gwałtu, ustalono również, że walczył w szeregach ISIS na terenie Libii. Z aresztu został wypuszczony i miał poczekać na akt oskarżenia, na wolności, ale nie poczekał, zniknął z dotychczasowego miejsca zamieszkania, po czym dokonał zamachu na berlińskim kiermaszu, zabijając 12 osób, w tym polskiego kierowcę ciężarówki, którą użył jako narzędzia zbrodni i raniąc 50 osób.

Minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Hermann (CSU), podkreśla, że takich ludzi, jak Amri może być setki, a nawet tysiące i to o wiele groźniejszych, bo nigdzie nie rejestrowanych, lub ukrywających się pod fałszywą tożsamością, dlatego żąda ograniczenia napływu, a tych, którzy zostaną przyjęci poddania szczegółowej weryfikacji, a w przypadku, gdy jest ona niemożliwa odesłania. CSU domaga się również szczegółowego sprawdzania osób, które już przebywają na terenie Niemiec, jak również ich wydalania jeśli zaistnieją wobec nich jakieś wątpliwości.

(jm)