POLSKA

Marek Belka o aferze: „Wszyscy będziemy mieć kaca moralnego”

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Prezes NBP Marek Belka jako pierwszy zareagował na fakt ujawnienia nagrań rozmowy z ministrem spraw wewnętrznych, która odbyła się w lipcu ubiegłego roku w warszawskiej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Stwierdził, że „była to rozmowa dwóch zatroskanych ludzi”, a opublikowany fragment był wyrwany z kontekstu. Przeprosił za wulgaryzmy, które padły w rozmowie: -Czasem się coś wymsknie. - powiedział.

Od ubiegłego piątku Polska żyje wydarzeniem, które już zyskało miano największej afery politycznej ostatnich 25 lat. „Kompromitacja rządu” - to słowo pada najczęściej. Rozmówcom z „Sowy” zarzuca się również przestępstwo wobec konstytucji, w tym przekroczenie uprawnień. PiS złożył już wniosek o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza.

Do spotkania prezesa Marka Belki i ministra Bartłomieja Sienkiewicza doszło w ubiegłym roku w lipcu. Podczas obiadu w saloniku dla VIP-ów, w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, Sienkiewicz zwrócił się do Belki z prośbą , by NBP sfinansował deficyt budżetowy, bo inaczej PO przegra wybory, a gdy do władzy dojdzie PiS, wówczas inwestorzy wycofają się z Polski. Belka odrzekł, że to rozumie i jest to możliwe pod warunkiem, że z funkcji ministra finansów odwołany zostanie Jacek Rostowski, a jego miejsce zajmie apolityczny fachowiec, ponadto – stwierdził, konieczna będzie nowelizacja ustawy o banku centralnym. Sienkiewicz domagał się, żeby stało się to (sfinansowanie deficytu) jeszcze przed wyborami.

Kilka miesięcy później Rostowskiego odwołano, zastąpił go „apolityczny fachowiec” Mateusz Szczurek. Pisząc te słowa jeszcze nie wiemy, jaka będzie reakcja premiera Donalda Tuska, który obiecał w spbotę, że dziś o 15.00 odniesie się do całej sprawy. Tymczasem prezes NBP Marek Belka, przebywający obecnie w Izraelu, już skomentował rozmowę z Sienkiewiczem na antenie radia RMF FM. Belka zaprzeczył pojawiających się w mediach oskarżeniom, że chodziło o ubijanie interesu. Uważa on, że była to rozmowa dwóch ludzi zatroskanych losami państwa, „przejawami życia w Polsce”. -Rozmawia się tam o sytuacjach ekstremalnych, o takich sytuacjach na które państwo powinno być przygotowane. -mówił Belka. Prezes NBP zaprzeczył, że dymisja Rostowskiego ma związek z ubiegłoroczną rozmową w „Sowie”: -Kiedy jest sytuacja nadzwyczajna, kiedy trzeba w momencie nadzwyczajnym Narodowego Banku Polskiego zapewnić płynność polskiej gospodarce w złotych, to wtedy jednocześnie trzeba przedsięwziąć bardzo ambitne, trudne kroki w kierunki sanacji finansów publicznych, bo jeżeli są takie sytuacje, o których mówimy, to one są w takim czy innym stopniu wynikiem braku dyscypliny finansowej. Wtedy dobrze jest mieć ministra finansów kamikadze, takiego technicznego, a nie powiedzmy sobie polityka - choć nie wiem czy pan sobie przypomina dwugłos na temat właśnie możliwości zakupu obligacji państwowych, kiedy pan minister Rostowski wypowiedział się na ten temat w "Newsweek'u", bodaj na chwilę przed naszą rozmową mniej więcej, a odpowiedź NBP była mniej więcej taka: Pewnie, że jest to możliwe, to są tak nieprawdopodobne sytuacje, że proszę o nich nie mówić, wywoływać niepokój. To są takie rzeczy, o których trzeba wiedzieć.

Na pytanie dziennikarza, czy cała ta afera nie jest próbą zniszczenia Narodowego Banku Polskiego Belka odpowiedział: -Ja myślę, ze to jest przede wszystkim uderzenie w państwo tak naprawdę. Wszyscy będziemy mieć po tym kaca moralnego, bo to nie chodzi o jedną partię, drugą partię, jedną instytucję, czy drugą. To podminowuje zasady państwa. Tymczasem mamy już pierwsze skutki afery – dziś zanotowano spadki na giełdzie oraz kursu złotego. (emi)