UK

Atak na Polaków w „The Times”

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

O co chodzi specjaliście od bretońskich muli i irlandzkiej kaszanki?

Giles Coren, felietonista „The Times'a” przejęty faktem, że polski jest najczęściej używanym językiem obcym w Wielkiej Brytanii postanowił przyłożyć Polakom, bo chciał skrytykować, za antysemityzm... jednego z brytyjskich posłów. Spróbujmy wyjaśnić, co ma piernik do wiatraka.

 

Today I am make my first column in Polski” - to pierwsze zdanie jego felietonu. Cała reszta jest również pełna błędów gramatycznych i ortograficznych. Giles parodiował Polaków mówiących łamaną angielszczyzną, tyle, że żartami nie miało to nic wspólnego. Zamiarem felietonisty było bowiem, skrytykowanie Davida Warda, posła Partii Liberalno – Demokratycznej, za jego - w mniemaniu Corena – antysemickie wypowiedzi. Coren miał pretensje do Warda, iż ten nie chce się przyznać do tego, że nie lubi Żydów, że powinien brać przykład Polaków, którzy się z tym nie kryją. „Polacy są zdziwieni, że poseł Ward nie umie bez ogródek wyrazić swoich opinii o Żydach. Dlaczego nie chce się przyznać, do tego, że nie podobają mu się Żydzi ze swoimi zakrzywionymi nosami. - pyta Coren - Dlaczego nie wzoruje się na Polakach, którzy Żydów nie lubią, biorą ich na widły i wrzucają do ognia, do studni, zalewają betonem, a później piją wódkę i tańczą na ich grobach?”

Kim jest Giles Coren?

Potomek polskich Żydów, autor kilkuset recenzji i felietonów, w „The Times” na tematy – najogólniej mówiąc – gastronomiczne. Od czasu do czasu jednak, na kolumnie, na której ów autor rozprawia o wyższości bretońskich muli nad irlandzką kaszanką, pojawiają się, ziejące nienawiścią do Polaków, artykuły. I tak w 2008 roku, w artykule pt. „Two waves of immigration” napisał: „My, rodzina Coren, jesteśmy tutaj, ponieważ przodkowie tych Polaków, którzy teraz wracają do domu, dobrze się bawili w czasie Wielkanocy zamykając Żydów w synagodze i podpalając ją.” Punktem wyjścia do tego artykuły był niedawny pogrzeb stryja Corena, Harry'ego który przeżył Holocaust i zmarł w Londynie dożywszy sędziwego wieku. „Harry nie wyjechał w nadziei znalezienia lepszego życia. Pisał dalej Coren - „Chciał przeżyć. Z oczywistych powodów powrót dla niego był niemożliwy, a przed rokiem 1945 Polska, którą opuścił, już nie istniała. Dlatego moja sympatia co do trudnej sytuacji współczesnych „Polaczków” jest ograniczona i jeśli Anglia nie jest krajem mlekiem i miodem płynącym, jakim jawiła się im trzy czy cztery lata temu, to, szczerze mówiąc, mogą stąd zniknąć.”

Życzliwość dla Hitlera

Artykuł ten wzbudził falę protestów nie tylko ze strony czynników oficjalnych, brytyjskiej Polonii, lecz również ze strony środowisk żydowskich, które również uznały felieton za skandaliczny i obrażający Polaków. „The Times” opublikował list Barbary Tuge-Erecińskiej, ówczesnej ambasador RP w Wielkiej Brytanii, która wytykając autorowi nierzetelność, zaprotestowała przeciwko rozpowszechnianiu negatywnych stereotypów m.in. Polaka - antysemity, Polaka - rasisty itp. Przypomniała też, że Polacy również byli celem niemieckich nazistów podczas II wojny światowej. „Traktowali Polaków jako podludzi, zamierzali zetrzeć z powierzchni ziemi cały naród”

Na list polskiej ambasador, Coren zareagował niemal natychmiast i arogancko, publikując pod kolejnym swoim felietonem taką oto odpowiedź: „Szczególnie cieszy mnie reakcja Barbary Tuge-Erecińskiej, ambasador RP w UK. Proszę napisać znów, tym razem o pogromie Żydów w Kielcach w 1946 roku, 15 miesięcy po zakończeniu wojny. Zabijano wówczas Żydów, którym udało się przeżyć obozy koncentracyjne”. Znacznie bardziej życzliwy był Coren dla Hitlera. W jednym z felietonów, zatytułowanych „That Adolf Hitler he’s having a laugh”, Coren, przytaczając anegdoty, których bohaterem był jeden z największych zbrodniarzy w historii ludzkości, zastanawiał się, czy Hitler miał poczucie humoru. tekście autor odnosił się do Hitlera z sarkazmem, ale życzliwym, uznając go w końcu za niezbyt wyrafinowanego facecjonistę.

Prof. Polonsky żałuje

Profesor Antony Polonsky z Brandeis University, wiceprzewodniczący Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich, autor i współautor ponad 40 dużych publikacji na temat historii Polski oraz relacji polsko-żydowskich na przestrzeni kilkuset minionych lat, napisał w swoim liście do „The Timesa”: „Z żalem przeczytałem nieprzemyślany artykuł Corena ponieważ w Polsce robi się wiele, żeby wyjaśnić wszystko co bolesne w stosunkach polsko - żydowskich, w tym również kwestię antysemityzmu. Na przykład debata o masakrze w Jedwabnem, w 1941 roku, i o jej wpływie na stosunki polsko -żydowskie została potraktowana bardzo poważnie i głęboko. Polski Instytut Pamięci Narodowej opublikował dwa tomy materiałów zawierających dowody zbrodni oraz dokumentujących przebieg śledztwa. Prezydent Aleksander Kwaśniewski dokonał oficjalnych przeprosin i wyraził ubolewanie z powodu wyrządzonego zła”.

Kogo boi się Coren?

Zanim padnie odpowiedź na to pytanie, godzi się wyjaśnić, co to tak ubodło autora paszkwilu w poglądach Davida Warda i dlaczego posłużył się Polakami.

David Ward, polityk i poseł z ramienia Partii Liberalno – Demokratycznej, nigdy nie szczędził władzom Izraela słów krytyki za to, co zgotowali Palestyńczykom. Ubolewał, że wskutek różnego rodzaju „działań prewencyjnych” giną niewinni ludzie – palestyńscy cywile, głównie kobiety i dzieci.

-Odwiedziłem dwukrotnie Auschwitz, raz z wycieczką szkolną, raz z moją rodziną. To było wstrząsające! Jestem teraz zasmucony tym bardziej, bo Żydzi, którzy podczas Holokaustu doznali tak niewyobrażalnych prześladowań, tak ponurych doświadczeń sami teraz dokonują zbrodni na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że Żydów niczego Holokaust nie nauczył, że nie wysnuli żadnych wniosków z tej potwornej zbrodni - powiedział poseł dziennikowi „The Telegraph”. I to jest odpowiedź na pierwsze pytanie – dla Corena jakakolwiek krytyka polityki Izraela, jest krytykowaniem wszystkich Żydów, co – zgodnie z jego nieskomplikowaną logiką – jest antysemityzmem. W „Polityce” z 26 lipca,2008 roku, Krystyna Lubelska, przeprowadziła wywiad z rabinem Shalomem Ber Stamblerem, założycielem studiów rabinackich w Warszawie. Jedno z pytań brzmiało: „Wspólne Żydów i Polaków cierpienie w czasie wojny bardziej ich dzieli niż łączy? Przecież tragedia Holocaustu, choć zdarzyła się na polskiej ziemi, nie stała się z winy Polaków?”.

-Nie ukrywam, że antysemityzm w Polsce istnieje. Kilka razy przydarzyły mi się nieprzyjemne rzeczy. Jednak statystycznie rzecz ujmując jest go nawet mniej niż we Francji czy w Wielkiej Brytanii”.

Rabini, to mądrzy ludzie, dużo wiedzą o życiu, więc jeśli rabin mówi, że w Wielkiej Brytanii antysemityzmu jest więcej niż w Polsce, to znaczy, że wie co mówi. I tu mamy odpowiedź na drugie pytanie. Coren napadł Polaków nie tylko dlatego, że ich nie lubi. Zasadniczym powodem było to, że on nie może pisać o antysemityzmie brytyjskim, bo mógłby sporo stracić, chociażby posadę „kolumnisty” w „The Times”, a ze znalezieniem nowej mógłby mieć spore trudności.

Janusz Młynarski