UK

Klamka zapadła – Wielka Brytania idzie na wojnę z ISIS. Minister obrony UK: „Przeszkolić uchodźców, niech też przeleją trochę swojej krwi”

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 
Brytyjski parlament większością głosów wyraził zgodę na to, by brytyjskie siły powietrzne wzięły udział w atakach na pozycje islamistów z ISIS w Syrii. Debata w tej sprawie trwała przeszło 10 godzin. „Za” byli posłowie Partii Konserwatywnej, UKIP, oraz Liberalni Demokraci, przeciw Partia Pracy, z której wyłamało się 66 posłów
Choć wynik głosowania był góry przesądzony, bo Partia Konserwatywna, mająca w parlamencie zdecydowaną przewagę, niemal od początku była za bombardowaniem ISIS, to debata była burzliwa i długa, trwała bowiem, aż 10 godzin.
W głosowaniu wzięło wzięło udział 620 posłów z czego 397 było za, a 223 przeciw. Największą niespodzianką była postawa części posłów Partii Pracy, która zagłosowała niezgodnie z linią swojego ugrupowania i poparła konserwatystów, choć szef labourzystów Jeremy Corbyn ostro sprzeciwiał się nalotom. Nie posłuchało go 66 posłów, w tym trzy czwarte labourzystowskiego gabinetu cieni. Brytyjska prasa zachwyca się przemówieniem posła Partii Pracy, Hilary'ego Benna, który pełnił wysokie funkcje,w tym ministerialne, w rządzie Tony' ego Blaira i Gordona Browna. W płomiennym przemówieniu Benn stwierdził: „Mamy tu czynienia z faszystami, więc powinniśmy potraktować tak, jak faszystów, a to, co wiemy o faszystach, to, to, że muszą być pokonani.” Przypomniał, że w obliczu faszyzmu cały cywilizowany świat się zjednoczył i pokonał go, w czym Wielka Brytania miała swój wielki wkład. „Teraz też potrafimy, to zrobić” - powiedział. „Cechuje i nie tylko nieobliczalność, nie tylko bezwzględna brutalność, lecz również przekonanie, że są lepsi od każdego z nas. Gardzą nami i naszymi wartościami, demokracją, tolerancją, gardzą nami, ponieważ uważają nas za słabych.” - mówił poseł.

Zdaniem „TheTelegraph”, Hilary Benn zachował się jak prawdziwy lider, a nawet premier.

W nalotach na pozycje ISIS Wielka Brytania bierze udział niemal od samego początku akcji zapoczątkowanej przez USA, bierze w niej udział kilka myśliwców wielozadaniowych typu „Tornado”, jednak dotychczas ataki te ograniczały się do terytorium Iraku i – w zasadzie – nie wyrządzały większych szkód islamistom. W ciągu najbliższych dwóch tygodni, w brytyjskiej bazie na Cyprze, pojawi się kolejnych osiem myśliwców, które tym razem będą niszczyć cele na terenie Syrii, czyli tam, gdzie do czasu rozpoczęcia bombardowań przez Rosję islamiści pozostawali całkowicie bezkarni.

Decyzję o rozszerzeniu działań na teren Syrii David Cameron podjął natychmiast po masakrze w Paryżu, do której doszło 13 listopada tego roku, jednak, by wprowadzić ją w czyn wymagana była zgoda parlamentu.

Minister obrony narodowej Wielkiej Brytanii Liam Fox, podobnie jak wielu innych wojskowych uważa, że całkowite zniszczenie Państwa Islamskiego jest możliwe jedynie wówczas, kiedy do akcji wkroczą siły lądowe, z drugiej strony wiadomo, że żadne z państw zainteresowanych jego zniszczeniem do operacji lądowej się nie kwapi. Fox widzi jednak wyjście: „Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale można do tego celu wykorzystać uchodźców, dlaczego nie mieliby przelać też trochę własnej krwi w odbiciu swoich swoich państw z rąk terrorystów” - powiedział.
Brytyjski minister proponuje przeszkolenie i zaopatrzenie w broń mężczyzn w wieku poborowym, przebywających w obozach oraz ośrodkach dla azylantów.

Według danych UE, 75 proc. migrantów, którzy przybyli do Europy w mijającym roku, to młodzi mężczyźni w wieku poborowym, wielu z nich uciekło ze swoich krajów, chcą uniknąć służby wojskowej. Premier Węgier twierdzi, że kilka państw europejskich, m.in. Niemcy, Francja, Holandia i Szwecja uzgodniło potajemnie z Turcją, że w zamian za pohamowanie fali uchodźców, Unia Europejska przyjmie dodatkowych 500 tys. migrantów syryjskich, przebywających obecnie z Turcji i rozdzieli pomiędzy inne państwa należące do UE. Jeśli tak, to będzie można z nich stworzyć całkiem liczną armię i niech walczy o wolną Syrię, Irak zamiast o niemiecki, czy szwedzki „socjal”.

Janusz Młynarski