UK

W Niemczech pogoda dla azylantów coraz gorsza - płoną schroniska

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Coraz więcej Niemców, szczególnie w landach wschodnich demonstruje swoją niechęć do uchodźców nie tylko poprzez demonstracje uliczne – w tym roku spłonęło już 11 schronisk dla cudzoziemców – ostatnie podpalono w poniedziałek w płd. Niemczech, w tym samym czasie próbowano podpalić kolejne w mieście Heidenau w Saksonii

Napływ uchodźców do Niemiec budzi coraz większą irytację tamtejszego społeczeństwa i coraz częściej irytacja ta, wyrażana jest z użyciem przemocy– dochodzi do częstszych, niż kiedykolwiek w powojennych Niemczech - ataków na cudzoziemców, demonstracje uliczne mają charakter coraz bardziej agresywny, dochodzi również do podpaleń ośrodków, w których władze landów umieszczają pretendentów do azylu.

Od kwietnia br. podpalono 11 ośrodków, zanotowano również prawie 200 prób, które udaremniła policją bądź antyfaszyści. W poniedziałek w miejscowości Weissach -im -Tal w Badenii-Witembergii podpalono nowy hostel, który przeznaczono na ośrodek dla uchodźców. Skutecznie. Próbę podpalenia schroniska udaremniono w Heidenau, niewielkim miasteczku położonym niedaleko granicy czeskiej, w którym jeszcze do poniedziałku trwały rozpoczęte w piątek starcia pomiędzy antyfaszystami i ultraprawicowymi organizacjami.

"(...)przeciętny Niemiec widzi, że jeśli tylko gdzieś tworzy się jakaś etniczna, bądź wyznaniowe enklawa, to zaczyna się kierować własnymi prawami, rośnie przestępczość, zaczyna się nadużywanie systemu pomocy społecznej, obniża się poziom edukacji itp."

-Niemcy w całej swojej powojennej historii zawsze były przychylne imigrantom. Nie mówię o tzw. gastarbeiterach, bo to zupełnie inna historia. Mam na myśli uchodźców politycznych oraz ludzi uciekających ze swoich krajów przed głodem. Jednak obecny exodus osiągnął rozmiary od dawna nie notowane, więc negatywny stosunek do imigracji, szczególnie tej z biednych rejonów świata, przestał być domeną organizacji narodowych czy neonazistowskich. - mówi Ronald Weitzel, młody politolog z Drezna doktoryzują cy się w London University College.

- Niechęć do cudzoziemców nasila się przede wszystkim we wschodnich Niemczech, szczególnie na prowincji, choć również i dużych miastach, gdzie przyjmuje postać-niekiedy- bardzo - agresywną.Pochodzę z Drezna, więc wiem co myśli przeciętny mieszkaniec wschodnich Niemiec mniej oswojony z cudzoziemcami niż mieszkaniec zachodniej części kraju. Niemiec ze wschodnioniemieckiej prowincji obawia się, że wskutek napływu imigrantów, obniży się poziom jego życia, obawia się również wzrostu przestępczości, aż wreszcie dominacji kulturowej, dezorganizacji itp. Z jednej strony władze państwa robią wszystko, by zwalczać stereotypy na temat cudzoziemców, ale z drugiej strony przeciętny Niemiec widzi, że jeśli tylko gdzieś tworzy się jakas etniczna, bądź wyznaniowe enklawa, to zaczyna się kierować własnymi prawami, rośnie przestępczość, zaczyna się nadużywanie systemu pomocy społecznej, obniża się poziom edukacji itp. O tym się głośno nie mówi, bo Niemcy nadal są na cenzurowanym z powodu hańby jaką się okryły w czasach III Rzeszy, ale przeciętny Niemiec ma oczy i widzi, że z ław parlamentarnych, czy rządowych foteli optyka jest inna.

Kiedy rozmawialiśmy z Ronaldem, w tym czasie w Nauen, w Brandenburgii, podpalano kolejne lokum dla azylantów – halę sportową zaadaptowaną na ośrodek. Spłonęło doszczętnie. To już dwunasta udana próba. Weitzel obawia się, że na tym się nie skończy.

- Bo się, że jeśli rząd nie wyśle jakichś przekonywujących sygnałów w stronę obywateli, że zamierza skutecznie rozwiązywać problemy z uchodźcami, nie zacznie coś z tym robić, to będziemy świadkami znacznie gorszych wydarzeń, ponieważ sprawy te może przejąć ulica na skalę znacznie większą niż obecnie.

Według prognoz, Niemcy do końca tego roku przyjmą około 800 tys. uchodźców czyli cztery razy więcej niż w roku ubiegłym. Spora część z nich zostanie w Niemczech, które zapewnią im mieszkania i zasiłki, część z nich może nawet pójdzie do pracy, ale zanim tak się stanie, będą musieli nauczyć języka i wziąć udział w kursach mających pomóc w uzyskaniu kwalifikacji. Z drugiej strony, ci co mieszkają na co dzień w Niemczech, nie dotyczy to rodzin wielodzietnych – zasiłki, które otrzymają, pozwolą żyć godnie przez wiele bez pracy – dzieci, gdy dorosną, pójdą tą samą drogą.

Na razie rząd federalny pod przywództwem Angeli Merkel nie ma dobrego pomysłu na rozwiązanie nabrzmiałych problemów z uchodźcami. O pewnego czasu rozważa się wystąpienie ze strefy Schengen, co oznaczałoby wprowadzenie kontroli na granicach, pierwsze placówki miałby zostać reaktywowane na granicy z Czechami. Ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy w skuteczność takiego rozwiązania – jeśli nie da się przejść przez przejście graniczne, to przechodzi się obok przejścia.

Janusz Młynarski