UK

Brawo Polacy, wasza krew nie poszła na marne - Brytyjczycy już was kochają

Ocena użytkowników:  / 8
SłabyŚwietny 

Gdyby muzułmanie obcięli głowę Cameronowi, to ta obcięta głowa, tocząc po ziemi, krzyczałaby jeszcze: „Ja wiem, że to nie wy, ja wiem, że Polacy mi to zrobili.”

Ponad dwa tysiące polskich emigrantów zgłosiło się wczoraj w brytyjskich placówkach medycznych, by oddać krew. Tym gestem Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii, chcieli pokazać, że stanowią integralną część wielokulturowego brytyjskiego społeczeństwa oraz obalić kłamliwe i szkodliwe mity tworzone przez rząd Davida Camerona i nieodpowiedzialnych polityków, takich, jak faszysta Nigel Farage.

Z początkiem ubiegłego roku nasiliły się ataki na polskich imigrantów, celowały w nich nie tylko brukowe media, lecz również parafaszystowskie ugrupowania w rodzaju UKIP, BNP itp. Dopóki wrogą kampanię przeciwko Polakom prowadziły „egzotyczni” politycy podobni Nigelowi Farage' owi, dopóty można było to zjawisko lekceważyć, ale kiedy w sukurs brytyjskim faszystom przyszedł rząd konserwatystów po wodzą samego premiera, Davida Camerona, sprawa stała się poważna – słowa niewątpliwego autorytetu, bo takim na pewno jest każdy premier, jednej z największych potęg gospodarczych i militarnych na świecie – Wielkiej Brytanii.

Cameronowi, którego w nieformalnym sojuszu wspierał Nigel Farage udało się, w krótkim bardzo czasie, zrobić z Polaków głównych winowajców złej sytuacji gospodarczej w państwie. Cameron nieco bardziej oględnie niż Farage, w sposób „chamsko-elegancki przypisał Polakom winę za spowodowanie bezrobocia, ponieważ godzą się na nisko płatne zajęcia psując tym samym rynek pracy, stwierdził również, że Polacy nadużywają systemu socjalnego wyłudzając zasiłki. Choć, te ewidentna nieprawda, bo i rządowe i niezależne statystyki nie potwierdzają, to Cameronowi nie można było zarzucić kłamstwa, ponieważ mówiąc, że Polacy są największą po Hindusach mniejszością nie kłamał, prawdą było również, że Polacy pracują w nisko płatnych zawodach – nie dodał jednak, że tylko w tych, w których Brytyjczykom nigdy nie chciało się pracować, ponadto, akurat w tym czasie poziom bezrobocia zaczął się obniżać. Co do wyłudzania zasiłków – zapewne jest jakiś promil naszych rodaków, którzy tak postępują, ale gdyby tak było, to np. taki Daily Mail natychmiast, by to wyciągnęła. Cameron dokonał prostej manipulacji odpowiednio „kanalizując” skojarzenia gawiedzi. A gawiedź kojarzyła tak: tych Polaków jest strasznie dużo i wszędzie ich widać: na budowach, w gastronomii, hotelarstwie, w usługach kosmetycznych, fryzjerskich, w hurtowniach, w sprzątaniu, w niańczeniu dzieci, na farmach, w fermach. Gdzie nie spojrzysz, tam Polak! I jak tu się dziwić, że dla nas brakuje pracy? A z zasiłkami też spawa prosta: 750 tysięcy Polaków pomnożyć to przez „benefity”... Oh My God! A to złodzieje!

Już w innym artykule, obszernie wyjaśniłem, dlaczego, to Polaków wybrano sobie na „chłopców” do bicia. Jest ich wielu, są widoczni, nikt się za nimi nie ujmie, są biali, więc nie ma rasizmu. Gdyby muzułmanie obcięli głowę Cameronowi, to ta obcięta głowa, tocząc po ziemi krzyczałaby jeszcze: „Ja wiem, że to nie wy, ja wiem, że Polacy mi to zrobili.”

czytaj: http://thepolishreview.co.uk/index.php/nie-lubie-poniedzialkow/1217-jak-zalatwic-camerona-i-farage-a-polska-krwia.html

W Wielkiej Brytanii populacja muzułmanów sięga, bodajże czterech milionów, w Londynie kilkaset tysięcy, większość tych londyńskich -znam tylko wyniki badań dotyczące tylko londyńskich wyznawców islamu – zagorzale popiera ideę Kalifatu Islamskiego i islamskiego prozelityzmu, pochwalają wszelkie zbrodnicze akcje swoich ideologicznych idoli. Są groźni, mogą naprawdę obciąć łeb Cameronowi, a królową Elżbietę II wraz z jej dworem i ochroną wyprawić w kosmos, tym bardziej wysadzić jakiś autobus, lub autobusy wypełnione pasażerami, whatever. Dlatego mają spokój, ale gdyby nie mieli tych atutów, to oni byliby tym kozłem ofiarnym.

Polacy nie mają takich atutów i nie chcą ich mieć, ale mają mózgi, sprawne mózgi, a świadczy o tym, że doskonale się tu na Wyspach adaptują i ciężką pracą wykuwają swoją pozycję. I wykują. Ta akcja oddawania krwi, to jest właśnie przykład nie tylko na polską kreatywności, to nie tylko oryginalny pomysł marketingowego, albowiem lecz też i dowód na to, że Polacy – tu proszę mi wybaczyć egzaltację -są gotowi oddać własną krew nie tylko broniąc siebie, lecz dla wspólnego dobra nie tylko Polaków.

Nie wiem jak organizatorzy oceniają swoją akcję, ale wiem jak przyjęły ją brytyjskie media – z entuzjastyczną sympatią. Kto czytał, te wie. A ja będąc dzisiaj na porannej kawie zebrałem mnóstwo gratulacji od znajomych Brytyjczyków, głównie Anglików, gratulowali mi również „nieznajomi mi znajomi, moich znajomych” i tak się zgadaliśmy, że wielu z nich nie poszło do pracy i wzięło sobie dzień wolny.

Wielki sukces, wielka rzecz! Głośno o tym nie tylko w brytyjskich mediach, lecz również niemieckich, amerykańskich, izraelskich, a nawet rosyjskich! Nie mam słów, Panie i Panowie Organizatorzy!

Janusz Młynarski